Autopromocja

Umowy terminowe przekształcą się w stałe. Nawet te, które już są zawarte?

Nadużywanie czasowych kontraktów
Nadużywanie czasowych kontraktówDziennik Gazeta Prawna
16 października 2014

Od szczegółowych postanowień nowelizacji kodeksu pracy będzie zależeć to, kiedy terminowe kontrakty przekształcą się w stałe.

Czy firmy nadal będzie obowiązywała zasada, że trzecia umowa terminowa przekształca się w stałą? Czy do takiego przekształcenia będzie dochodzić po przekroczeniu 36-miesięcznego limitu zatrudnienia? Czy nowe rozwiązanie będzie dotyczyć umów, które już są zawarte? Takie wątpliwości będzie musiała rozstrzygnąć rządowa nowelizacja kodeksu pracy, która ma być upubliczniona w najbliższym czasie.

Sąd Najwyższy: Czasowe umowy przekształciły się w stałe >>>

Minister pracy i polityki społecznej zapowiedział, że projekt tych przepisów będzie przewidywał wprowadzenie limitu zatrudnienia na czas określony (rząd chce, by trwał on 36 miesięcy, ale w tej sprawie będzie prowadził konsultacje z partnerami społecznymi). Jeśli ustawodawca nie określi precyzyjnie, jakich kontraktów będzie dotyczyło to rozwiązanie i kiedy dokładnie następuje przekształcenie umów, firmy będą miały takie same problemy jak te, które wyniknęły z ustawy antykryzysowej (obowiązywała ona w okresie 22 sierpnia 2009 r. – 31 grudnia 2011 r.). Przewidywała ona, że zatrudnienie czasowe nie może trwać dłużej niż 24 miesiące, ale nie precyzowała skutków przekroczenia tego terminu. Przesądziła o tym dopiero tegoroczna uchwała Sądu Najwyższego w składzie 7 sędziów.

Kogo dotyczy

Z punktu widzenia pracowników i pracodawców istotne jest to, jakich kontraktów limit będzie dotyczył.

– Powinien on obejmować tylko umowy zawarte już po wejściu w życie przepisów przewidujących takie ograniczenie. Gdyby miał dotyczyć także tych już obowiązujących w tej dacie, ustawodawca ingerowałby w treść kontraktów, mimo że zostały one przecież zawarte zgodnie z obowiązującymi na dany moment przepisami – uważa dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Konfederacji Lewiatan.

W przypadku ustawy antykryzysowej 24-miesięczny limit należało jednak stosować także wobec kontraktów obowiązujących w momencie jej wejścia w życie.

Umowy terminowe zawierane na dłużej niż 24 miesiące stały się bezterminowymi. Pracodawcy mogą mieć kłopoty >>>

– Było to rozwiązanie wadliwe. Prawo nie może działać wstecz. Pracodawcy, którzy obecnie podpisują umowy terminowe, muszą się liczyć z tym, że zawarcie trzeciego takiego kontraktu oznacza, że łączy ich już z pracownikiem umowa na czas nieokreślony. Takie obostrzenie już bowiem obowiązuje. Limit 36 miesięcy nie powinien ich dotyczyć – uważa Bartłomiej Raczkowski, adwokat, partner w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.

Grażyna Spytek-Bandurska wskazuje, że duże problemy mieliby np. pracodawcy, którzy wykonują już długotrwałe, ale jednorazowe kontrakty.

– W ich przypadku umowy – zawarte zgodnie z wolą obu stron na realizację danego projektu – nie powinny się przekształcać – dodaje.

Trzeba jednak brać pod uwagę, że jeśli nowe rozwiązanie nie będzie dotyczyć umów trwających w momencie jego wejścia w życie, firmy będą starały się je omijać. Wystarczy, że tuż przed datą, od której obowiązuje limit, podpiszą z pracownikami umowy na czas określony, np. na pięć lat. Oczywiście w takim przypadku pracownik może kwestionować taki kontrakt i domagać się przed sądem ustalenia, że łączy ich już umowa na czas określony (pewny korzystnego rozstrzygnięcia jednak być nie może).

– Sądzę, że jeśli porozumiemy się co do czasu trwania samego limitu, ustalimy też przepisy przejściowe dotyczące jego wprowadzania w życie – podsumowuje Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ.

Kiedy się przekształca

Ważnym rozwiązaniem jest także jasne określenie, kiedy na podstawie nowych przepisów dochodzi do przekształcenia umowy terminowej w stałą. Ustawa antykryzysowa w tym zakresie była nieprecyzyjna. Prawnicy szybko podzielili się więc na dwa obozy. Część uważała, że do przekształcenia czasowego kontraktu dochodzi już w momencie podpisania umowy na czas określony dłuższy niż 24 miesiące. Inni wskazywali, że dojdzie do tego dopiero w razie kontynuowania zatrudnienia po przepracowaniu dwóch lat w firmie (na czasowym kontrakcie). Rozbieżność taka pojawiła się nawet w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Dlatego 23 września 2014 r. SN podjął uchwałę w składzie siedmiu sędziów, która ostatecznie przesądziła, że umowy przekształcały się – w sposób dorozumiany – dopiero po przepracowaniu wspomnianych 24 miesięcy (jeśli praca była kontynuowana, sygn. III PZP 2/14). Orzeczenie to może być wskazówką dla ustawodawcy przy tworzeniu przepisów dotyczących 36-miesięcznych limitów.

– W nowych przepisach można wprost określić, kiedy dojdzie do przekształcenia umów – podkreśla Bartłomiej Raczkowski.

Kolejną istotną kwestią jest to, czy po wprowadzeniu limitu czasowego zatrudnienia nadal będzie obowiązywać także wspomniana zasada, zgodnie z którą podpisanie trzeciej umowy na czas określony z tym samym pracownikiem jest równoznaczne z zawarciem stałego kontraktu, o ile przerwa między rozwiązaniem jednej a nawiązaniem kolejnej nie przekroczyła jednego miesiąca (art. 251 k.p.). W ubiegłym miesiącu minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział zachowanie tego rozwiązania, przy czym zwrócił uwagę na to, że 1-miesięczny okres przerwy jest krótki i umożliwia obchodzenie przepisów o przekształceniu kontraktów.

– Nie zdziwiłbym się, gdyby po prostu zmodyfikowano art. 251. Przewidywałby on, że podpisanie trzeciej umowy terminowej jest równoznaczne z zawarciem stałej, jednak samo zatrudnienie na czas określony nie może przekraczać 36 miesięcy – uważa Bartłomiej Raczkowski.

Jego zdaniem w takim przypadku należałoby jednak także wskazać wyjątki od obowiązywania 36-miesięcznego limitu (np. że nie wlicza się do niego poprzedniego okresu zatrudnienia w firmie, jeśli między jego zakończeniem i zawarciem kolejnej umowy upłynie np. pół roku lub rok).

Obowiązywaniu obu rodzajów obostrzeń (limitu czasowego i powtarzalności kontraktów) sprzeciwiają się pracodawcy.

– Wielu przedsiębiorców korzysta z krótkich, powtarzalnych kontraktów w razie sezonowego zapotrzebowania na pracę. Przepisy nie powinny ignorować ich potrzeb – wskazuje dr Grażyna Spytek-Bandurska.

Takie rozwiązanie popierają za to związkowcy.

– Uniemożliwi ono podpisywanie w okresie 36 miesięcy nawet kilkudziesięciu krótkotrwałych umów tylko po to, aby mieć pełną swobodę w przedłużaniu zatrudnienia lub rezygnacji z niego – mówi Paweł Śmigielski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.