Niektóre interpretacje podatkowe, a czasem i wyroki sądów, wywołują irytację lub śmiech. Gdy stoją w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, poczuciem sprawiedliwości lub gdy lekce sobie ważą nawet te niedoskonałe przepisy, do których się odwołują.
Częściej jednak problemem jest niespójność interpretacji i orzeczeń oraz płynąca stąd niepewność. Nawet podatnicy, którzy śledzą uważnie doktrynę i judykaturę, nie wiedzą, czego się spodziewać, ponieważ to, jakie rozstrzygnięcie zapadnie, zależy niekiedy od osoby wydającej interpretację lub od składu orzekającego. Nie jestem zwolennikiem prawa precedensowego, ale w tym kontekście można by uznać, że ma ono swoje zalety.
Na szczęście jest jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny, który zazwyczaj przywraca odpowiedni porządek rzeczy. Nie zawsze jednak. Intrygująca jest historia doradców podatkowych, którzy działając osobno (choć założę się, że w porozumieniu) i odnosząc się do tego samego stanu faktycznego otrzymali niekorzystne interpretacje podatkowe (akurat działania fiskusa były tu jednolite), a następnie uzyskali niemal w tym samym czasie odmienne wyroki NSA. Stąd słuszna niedawna decyzja, by problem, do którego odnosili się doradcy, rozstrzygnąć uchwałą siedmiu sędziów, która będzie miała wiążący charakter dla innych „prostych” składów orzekających. Szkoda, że tak późno NSA zdecydował się uczynić coś z niespójnym orzecznictwem, w tym także własnym, w materii kosztów reprezentacji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.