Rosnący deficyt wody coraz silniej wpływa na przemysł i rolnictwo w Europie. Podczas Blue Deal Congress 2026 w Warszawie, zorganizowanego 16 czerwca przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP), przedstawiciele biznesu, administracji publicznej, instytucji unijnych oraz świata nauki podkreślali, że Polska pilnie potrzebuje własnej strategii odporności wodnej, która przełoży unijne cele na konkretne działania.
Trzecia już edycja Blue Deal Congress koncentrowała się na wdrażaniu Europejskiej Strategii Odporności Wodnej, opublikowanej przez Komisję Europejską w czerwcu 2025 r. i jej praktycznych konsekwencjach dla przemysłu, rolnictwa oraz sektora finansowego.
– Woda jest kluczowym czynnikiem wpływającym na wydajność przemysłu, konkurencyjność i odporność łańcuchów dostaw. Coraz częstsze niedobory wody już teraz zakłócają produkcję, zwiększają koszty operacyjne i prowadzą do spowolnień lub przestojów w regionach. Nasila się rywalizacja o ograniczone zasoby wodne między przemysłem, rolnictwem, ekosystemami i ludnością miejską – opisywała w swoim wystąpieniu na początku kongresu Pernille Weiss-Ehler, członkini gabinetu Jessiki Roswall, unijnej komisarz ds. środowiska, odporności wodnej i konkurencyjnej gospodarki obiegu zamkniętego.
– W strategii zrobiliśmy ważny i bardzo potrzebny krok naprzód stwierdzając, że nie tylko jakość wody jest ważna, ale także jej ilość – zaznaczyła.
Jednym z celów strategii jest zwiększenie efektywności wodnej o 10 proc. do 2030 r.
Magdalena Rzeczkowska, pierwsza wiceprzewodnicząca FPP ds. europejskich, dyrektorka biura tej organizacji w Brukseli, zauważyła podczas otwarcia wydarzenia, że strategia Komisji Europejskiej jest pierwszym dokumentem, który traktuje wodę nie tylko jako zagadnienie środowiskowe i społeczne, ale także gospodarcze. Podkreśliła, że przyszła pora na polską odpowiedź.
– Nowe strategie wodne dla przemysłu i rolnictwa są konieczne, aby Polska mogła utrzymać odporność łańcuchów dostaw, bezpieczeństwo żywnościowe oraz zdolność inwestycyjną. Kluczowe jest przejście od deklaracji do realnych wdrożeń w skali całych sektorów gospodarki – dodał Marek Kowalski, przewodniczący FPP.
Federacja Przedsiębiorców Polskich przygotowała więc strategie wodne dla polskiego przemysłu i rolnictwa, które zostały zaprezentowane podczas wydarzenia. Zawierają one propozycje działań i rekomendacje, które mogą stać się podstawą oficjalnego krajowego dokumentu. Celem jest też stworzenie platformy współpracy.
Po pierwsze: dane i zwiększenie efektywności
„Strategia wodna dla przemysłu w Polsce” składa się z sześciu pakietów działań. Sylwia Łyskawka, współautorka raportu podkreślała, że „odporności wodnej nie da się budować na pojedynczych rozproszonych inwestycjach”, a pakiety należy wdrażać po kolei.
– Potrzebujemy spójnego systemu. Potrzebujemy danych, zasad, finansowania i koordynacji – wyliczała.
W związku z tym w pierwszej kolejności należy wdrożyć pakiety związane ze zbieraniem danych i oceną ryzyka – tak, aby zbudować wspólną platformę danych o poborze zużyciu wody w przemyśle, wprowadzić jednolitą metodykę oceny ryzyka wodnego i wskaźniki ryzyka dla zakładów oraz zlewni. Następnie można przejść do wdrożenia zasady „po pierwsze efektywność wodna”. W kolejnym kroku możliwe będzie wypracowanie porównywalnych benchmarków zużycia wody dla sektorów wodochłonnych, zgodnych z unijną metodologią.
Następnie należy wdrożyć rozwiązania, które zwiększą popularność ponownego wykorzystania wody w przemyśle. Jak wskazała Sylwia Łyskawka, obecnie średnio tylko 10 proc. wody w przedsiębiorstwach jest ponownie wykorzystywane – a ankietowane były tylko firmy zaangażowane w Komitet Wodny, więc nawet ten wynik może być zawyżony.
– Tym, czego nam obecnie brakuje, jest jasna ścieżka proceduralna, klasa jakości wody, którą możemy wykorzystywać i pewność prawna, która by pozwalała na inwestycje – podkreśliła autorka raportu.
Konieczna jest także według niej koordynacja na poziomie zlewni a także przy wdrożeniu całego systemu, w tym powołanie krajowej rady ds. odporności wodnej oraz pełnomocnika rządu ds. gospodarki wodnej.
Monika Matak z koalicji Dbamy o wodę, Head of Public Policy & Stakeholders Relations Danone, stwierdziła podczas panelu dyskusyjnego, że nie należy osobno rozmawiać o wodzie dla biznesu, rolnictwa czy lokalnych społeczności.
– Na koniec dnia to jest ta sama woda. Pracujemy i żyjemy na tych samych zlewniach, korzystamy z tej samej wody. Nadszedł czas najwyższy na to, żeby nauczyć się tą wodą dzielić i dbać o nią wspólnie, a nie o nią konkurować – opisywała.
Czy jednak biznes jest zachęcany do tego, by oszczędniej z niej korzystać?
– Dzisiaj koszt poboru metra sześciennego wody nie stymuluje biznesu do prowadzenia działań związanych z zamknięciem obiegów wodnych, bo cena jest za niska. Biznesowi bardzo potrzebne są stymulacje ekonomiczne, które spowodują, że podobne inwestycje będą opłacalne – zauważył Jarosław Garstka, dyrektor Zakładu Wodno-Ściekowego, reprezentujący Biuro Gospodarki Wodno-Ściekowej ORLEN S.A.
Koncern realizuje projekty z ponownym wykorzystaniem wody, ale według Jarosława Garstki nadal potrzebne są standardy jakości dla wody z oczyszczonych ścieków czy szarej wody oraz zaprzestanie traktowania ich jako odpadu.
Strategia wodna dla rolnictwa
FPP wraz z Europejskim Funduszem Rozwoju Wsi Polskiej i Krajową Izbą Gospodarczą przygotowała też strategię dla rolnictwa, przedstawioną w raporcie „Woda w polskim rolnictwie i przetwórstwie rolno-spożywczym. Analiza i rekomendacje strategiczne”. Jak podkreślał Andrzej Chodkowski, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Obsługi Rolnictwa POLSOR prezentując dokument, susza niszczy rolnictwo, a deficyt wody stał się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju.
– Jesteśmy na 24. miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o zasoby wodne na jednego mieszkańca. Retencjonujemy zaledwie 7 proc. wód, które docierają na powierzchnię Ziemi w postaci deszczu. Jesteśmy na skraju wodnego ubóstwa – mówił Andrzej Chodkowski.
Strategia wodna dla rolnictwa składa się z siedmiu filarów:
- · Uproszczenie prawa i procedur administracyjnych
- · Adaptacja rolnictwa do zmian klimatycznych
- · Odbudowa retencji wodnej w krajobrazie rolniczym
- · Poprawa efektywności gospodarowania wodą w produkcji żywności
- · Podniesienie jakości wód
- · Upowszechnienie lokalnych systemów zarządzania wodą
- · Wzmocnienie instytucjonalne i edukacja.
Wśród rekomendacji znalazło się więc zastąpienie nadmiarowych procedur administracyjnych i pozwoleń prostym systemem zgłoszeń dla małych zbiorników i budowli wodnych o niewielkim oddziaływaniu na środowisko, rozwijanie małej retencji rozproszonej na wsi w postaci tysięcy małych zbiorników czy przywrócenie melioracjom funkcji nawadniającej.
Gleba największym zbiornikiem retencyjnym
– W Polsce największym zbiornikiem retencyjnym wcale nie jest Solina, nie jest Włocławek – jest to gleba. Musimy się nauczyć tak uprawiać pola, żeby magazynowały jak najwięcej wody, która dociera na powierzchnię w postaci deszczu – stwierdził Andrzej Chodkowski.
Podobnie wypowiadał się Mateusz Balcerowicz, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, który powiedział podczas kongresu, że kluczowe jest stosowanie retencji rozproszonej, czyli zatrzymywanie wody tam, gdzie spadnie. Podkreślił też, że ważna jest możliwość współpracy na danym terenie z innymi podmiotami. Tymczasem spółki wodne, które mogłyby być takim partnerem, działają tylko w niektórych gminach.
Autorzy raportu zaapelowali także o rozwój rolnictwa regeneratywnego, precyzyjnego systemu nawodnień sprzężonego z prognozowaniem suszy, recyklingu wody technologicznej, efektywnego chłodzenia i mycia czy wzmocnienie lokalnych partnerstw wodnych i spółek wodnych.
Luka inwestycyjna w UE sięga 23 mld euro rocznie
Podczas Blue Deal Congress zostały przedstawione także perspektywy dla finansowania inwestycji zwiększających odporność wodną. Według Komisji Europejskiej obecnie luka inwestycyjna wynosi ok. 23 mld euro.
– Jednym z głównych celów Europejskiej Strategii Odporności Wodnej jest stworzenie mechanizmu przyspieszającego inwestycje w odporność systemów wodnych, który przyciągnie prywatne środki finansowe i kapitał. Częścią tej inicjatywy jest program doradczy Europejskiego Banku Inwestycyjnego ds. zrównoważonego gospodarowania wodą (Sustainable Water Advisory Facility) – wskazała Pernille Weiss–Ehler.
Natomiast dr Paula Hanasz, doradczyni ministra klimatu i środowiska, opowiedziała o pilotażowym projekcie certyfikatów odporności, który ma pomóc monetyzować usługi ekosystemowe i retencję.
– Certyfikaty odporności, nature credits, można określić jako kredyty węglowe dla wody i adaptacji – opisywała.
Tłumaczyła, że chodzi o to, by odzwierciedlić finansową wartość retencji wody w glebie poprzez możliwość sprzedaży certyfikatów. Te byłyby kupowane przez sektor bankowości, ubezpieczeń czy przedsiębiorstwa narażone na ryzyko wodne.
– Takie certyfikaty mogą być używane do kompensowania śladu wodnego, który nie może być obniżony w bardziej bezpośredni sposób – stwierdziła.
Wspólnym wnioskiem paneli dyskusyjnych była konieczność przejścia od rozproszonych inicjatyw do systemowego wdrażania rozwiązań. Odporność wodna staje się nie tylko kwestią środowiskową, lecz także jednym z fundamentów bezpieczeństwa gospodarczego, stabilności dostaw żywności i długoterminowej konkurencyjności Polski i Europy.
Debaty panelowe uzupełnił blok poświęcony innowacjom i prezentacjom inwestycyjnym, skoncentrowanym na technologiach i rozwiązaniach, które mogą zostać wdrożone w Polsce aby zwiększyć efektywność gospodarowania wodą, poprawić retencję oraz ograniczyć straty w systemach wodno-kanalizacyjnych i przemysłowych.
HA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu