Afera wokół Szpitala Południowego zatacza coraz szersze kręgi. Po serii doniesień dotyczących funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego głos zabrał kolejny doświadczony lekarz medycyny ratunkowej. Dymitr Książek, ordynator SOR w Międzylesiu, ocenił, że ujawnione informacje budzą niepokój nie tylko wśród pacjentów, ale również w środowisku medycznym. Jednocześnie podkreślił, że zarzuty powinny zostać szczegółowo wyjaśnione przez organy ścigania, ponieważ dotyczą kwestii fundamentalnych dla bezpieczeństwa chorych.
W rozmowie z Onetem Dymitr Książek przyznał, że informacje o problemach w Szpitalu Południowym od dłuższego czasu funkcjonowały w środowisku medycznym. Jak wyjaśnił, ratownicy medyczni, pielęgniarki, technicy elektroradiologii i lekarze często pracują równocześnie w kilku placówkach, dlatego informacje o niepokojących zdarzeniach szybko rozchodzą się pomiędzy zespołami.
Ordynator podkreślił, że w przypadku potwierdzenia stawianych zarzutów nie może być mowy o solidarności zawodowej ani ukrywaniu nieprawidłowości. Jego zdaniem każdy przypadek zagrażający zdrowiu lub życiu pacjentów powinien być natychmiast zgłaszany odpowiednim instytucjom.
Krytyka sposobu zarządzania SOR-em
Jednym z najważniejszych wątków poruszonych przez Dymitra Książka jest kwestia zarządzania oddziałami ratunkowymi. Lekarz od lat angażuje się w działania Porozumienia Lekarzy Medycyny Ratunkowej oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej i przekonuje, że funkcję ordynatora SOR powinien pełnić wyłącznie specjalista medycyny ratunkowej z wieloletnim doświadczeniem.
Jak zaznaczył, kierowanie takim oddziałem wymaga nie tylko wiedzy klinicznej, ale również umiejętności organizacyjnych i odpowiedzialności za cały personel. W jego ocenie błędy w zarządzaniu mogą prowadzić do sytuacji zagrażających życiu pacjentów.
Lekarz zwrócił także uwagę na doniesienia dotyczące funkcjonowania stanowiska koordynatora SOR w Szpitalu Południowym. Według niego standardowym rozwiązaniem jest jednoznaczna odpowiedzialność ordynatora za funkcjonowanie oddziału. Pojawiające się informacje o odmiennym modelu organizacyjnym określił jako budzące poważne pytania.
Zarzuty byłego ordynatora wywołały lawinę
Bezpośrednim impulsem do kolejnej fali dyskusji były wcześniejsze wypowiedzi dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego. W rozmowie z Kanałem Zero lekarz twierdził, że na SOR dochodziło do poważnych błędów medycznych, które – według jego relacji – miały prowadzić do ciężkich powikłań, a nawet śmierci pacjentów. Zarzucał również fałszowanie dokumentacji medycznej oraz wskazywał na przypadki wykonywania tomografii komputerowej osobom zmarłym. Są to jednak twierdzenia wymagające pełnego zweryfikowania w prowadzonych postępowaniach.
Wypowiedzi sygnalisty wywołały natychmiastową reakcję opinii publicznej i polityków, a sprawa szybko stała się przedmiotem zainteresowania organów ścigania.
Prokuratura prowadzi wielowątkowe śledztwo
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dwa śledztwa dotyczące funkcjonowania Szpitala Południowego. Jak informował rzecznik prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba, postępowanie ma szeroki zakres i obejmuje weryfikację wszystkich informacji przekazywanych przez świadków.
Według ustaleń Onetu śledczy otrzymali już kilka zawiadomień dotyczących możliwych nieprawidłowości oraz zgonów pacjentów. Przesłuchiwany został również dr Emil Jędrzejewski, którego relacje mają zostać skonfrontowane z dokumentacją medyczną i zeznaniami innych świadków. Prokuratura podkreśla, że na obecnym etapie żadna z przedstawianych publicznie wersji wydarzeń nie została jeszcze prawomocnie potwierdzona.
Kryzys kadrowy pozostaje problemem całego systemu
Zdaniem Dymitra Książka afera nie powinna przesłaniać szerszego problemu, z którym od lat mierzy się polska medycyna ratunkowa. Lekarz przypomina, że w kraju funkcjonuje około 250 szpitalnych oddziałów ratunkowych, natomiast specjalistów gotowych kierować takimi jednostkami jest zdecydowanie za mało.
Ordynator zwraca uwagę, że praca na SOR oznacza codzienny kontakt z pacjentami w stanie zagrożenia życia, ogromną odpowiedzialność oraz permanentny stres. Dlatego – jego zdaniem – personel powinien mieć zapewnione nie tylko odpowiednie warunki organizacyjne, ale również stały dostęp do wsparcia psychologicznego.
Jako przykład sprawnie funkcjonującego oddziału wskazuje kierowany przez siebie SOR w Międzylesiu. Podkreśla, że dzięki odpowiedniej organizacji średni czas pobytu pacjenta na oddziale wynosi około 77 minut, a pierwszy kontakt z lekarzem odbywa się zgodnie z europejskimi standardami segregacji medycznej.
Zaufanie pacjentów stawką całej sprawy
Ordynator nie ukrywa, że największą konsekwencją ujawnionych informacji może być utrata zaufania do szpitalnych oddziałów ratunkowych w całym kraju. Jego zdaniem zdecydowana większość lekarzy, ratowników i pielęgniarek wykonuje swoją pracę profesjonalnie, jednak każdy przypadek możliwych zaniedbań powinien zostać dokładnie wyjaśniony.
Podkreśla również, że bezpieczeństwo pacjentów wymaga pełnej przejrzystości i odpowiedzialności osób zarządzających oddziałami ratunkowymi. Ostateczna ocena zarzutów należy jednak do prokuratury oraz sądów, które będą analizować zgromadzony materiał dowodowy.
Źródła:
- Onet
- Kanał Zero
- Medonet
- Rynek Zdrowia
- Prokuratura Okręgowa w Warszawie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu