Pomysł na biznes, czyli operacja zaćma

okulista
Kliniki nie tylko leczą, ale także współpracują z pośrednikami, którzy gwarantują transport, tłumacza, nocleg, a także załatwiają formalności z NFZ. – Dostajemy czasem w jednej kopercie kilkanaście wniosków do rozliczenia od jednej firmy – przyznaje Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału NFZ.ShutterStock
7 marca 2018

Tylko 10 proc. osób, które wyjechały za granicę na operację usunięcia zaćmy za pieniądze z NFZ, czekało wcześniej w kolejce do zabiegu w Polsce. Reszta została zwerbowana jako nowi klienci.

3275790-.jpg
Jak leczymy zaćmę za granicą

Jedna z czeskich klinik otworzyła nową placówkę w Cieszynie, kilometr od granicy z Polską. Ten kilometr ma znaczenie. Choć zakład jest prywatny, to za wizytę (przynajmniej w dużej części) płaci Narodowy Fundusz Zdrowia. To efekt działającej od trzech lat dyrektywy transgranicznej nakazującej zwracać pieniądze pacjentom za zabieg wykonany za granicą tyle, ile płaci za niego ubezpieczyciel w danym kraju. Ponieważ w Czechach koszt prywatnego zabiegu to 2–3 tys. zł, pacjenci chętnie z niego korzystają. NFZ zwraca od 2,1 do 2,3 tys. zł. Kilkaset złotych trzeba dopłacić. Ale nie trzeba czekać. Zabiegi są wykonywane niemal z dnia na dzień. W Polsce czas oczekiwana przekracza rok, w niektórych miejscach nawet dwa lata. Ponadto pacjent może dopłacić do lepszej soczewki – w Polsce przy zabiegach refundowanych przez fundusz nie ma takiej możliwości.

Pozostało 99% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.