Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto chce żyć, płaci za leki. Los chorych zależy od widzimisię urzędników

Lekarz, służba zdrowia
Urzędnicy trzymają się litery prawa.ShutterStock
15 października 2014

Ministerstwo Zdrowia zgadza się na sprowadzenie leku z kraju unijnego, ale nie na jego zrefundowanie. W ten sposób teoretycznie trzyma się przepisów. Gdy dochodzi do sfinansowania preparatu, tłumaczy, że dany lek jest zarejestrowany w UE. Zatem i w Polsce jest dostępny. Problem w tym, że nie jest. Bo nie ma za sobą wszystkich procedur dopuszczających na nasz rynek.

1953841-paulina-kieszkowska-knapik-z-kancelarii.jpg
Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński

Chodzi o sytuację, kiedy dla chorego nie ma leków w kraju, a zgodnie z wiedzą medyczną są one pacjentowi potrzebne. Co z kolei oznacza, że resort zdrowia ma obowiązek je choremu zapewnić. W teorii. W praktyce ministerstwo czyni tak tylko w wybranych sytuacjach. Z danych bowiem wynika, że w roku 2012 wydało 23 tys. zgód na sprowadzenie leków, jednak zaledwie w 5,2 tys. przypadków były one refundowane. W następnym roku zgód było jeszcze mniej: bo 20,5 tys. zezwoleń na import i o 200 zgód mniej na finansowanie. Do września tego roku z 3,7 tys. leków, które mogą być przywiezione z zagranicy, tylko jedna czwarta, bo 3,7 tys., została opłacona przez resort.

Pozostało 99% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.