Wciąż nie znaleziono alternatywnej dla prawie 140 mln euro z KPO formy wsparcia produkcji substancji czynnych w Polsce. Resort zdrowia rozpoczął zaś od nowa prace nad listą leków krytycznych, mimo że ta już na wiosnę była prawie gotowa.
W maju br. DGP ujawnił, że rząd niespodziewanie wycofał się z opracowania listy leków krytycznych i tym samym zrezygnował z prawie 140 mln euro z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) przeznaczonych na wsparcie produkcji API (substancji czynnych niezbędnych do wytwarzania leków). Dziś polska produkcja leków niemal w całości opiera się na dostawach API sprowadzanych z zagranicy, głównie z Chin i Indii. O tym, jak dramatyczne skutki może to nieść, mogliśmy się przekonać podczas pandemii COVID-19, kiedy doszło do zerwania łańcuchów dostaw. Pacjenci byli wtedy zmuszeni do przemierzania wielu kilometrów w poszukiwaniu niektórych leków.
Podana przez DGP informacja o rezygnacji z ,,lekowego” komponentu KPO wywołała spore poruszenie wśród polityków. Po naszym artykule m.in. reaktywowano działalność parlamentarnego zespołu ds. suwerenności lekowej Polski, a posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy Razem wezwali przedstawicieli rządzącej koalicji do działania. Posypały się interpelacje poselskie i zapytania na forum komisji sejmowych. Rząd miał zrewidować swoje stanowisko i poszukać alternatywnych dla KPO źródeł finansowania produkcji API. Podjęcie prac nad zapewnieniem Polakom bezpieczeństwa lekowego zapowiedziało aż pięć resortów: rozwoju i technologii, zdrowia, spraw wewnętrznych i administracji, obrony oraz funduszy i polityki regionalnej. Podczas lipcowego posiedzenia zespołu ds. suwerenności lekowej okazało się jednak, że pomysły ministerialnych urzędników są dalekie od ideału, a na skuteczną pomoc w produkcji API wciąż przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.