Kolejny oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży może zostać zamknięty. A reforma, która miała ułatwić dostęp do innych form pomocy, nadal jest tylko na papierze.
Część ekspertów podkreśla jednak, że pojawienie się planu jest pewnym sukcesem, bo coś się w sprawie pomocy dla najmłodszych zaczęło dziać. Choć na realne efekty jeszcze poczekamy. Obecnie system wciąż jest oparty na szpitalach psychiatrycznych, a lekarzy brakuje. Dlatego trzeba odciążyć izby przyjęć, które nie mogą działać jak poradnie całodobowe. W myśl reformy pacjent powinien być leczony w swoim środowisku, a jedynie w ostateczności trafiać do oddziału całodobowego.
W zeszłym tygodniu w Gdańsku wypowiedzenie złożyli wszyscy specjaliści. Powód? Protestowali przeciw warunkom: na oddziale przebywa o jedną trzecią więcej pacjentów, niż powinno (ponad 50 zamiast 35). – Niestety, mimo obietnic Ministerstwa Zdrowia sprzed kilku miesięcy, wciąż nie mamy żadnych narzędzi, które pozwoliłyby na rozwiązanie tej sytuacji. Stanęliśmy pod ścianą, jesteśmy zmuszeni wybierać między zdrowiem i życiem pacjenta a jego bezpieczeństwem w trakcie hospitalizacji, za co odpowiadamy również pod kątem prawa karnego – mówił Arkadiusz Bobowski, p.o. dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.