Tradycyjnie już pod koniec roku służba zdrowia staje w miejscu, a w każdym razie zwalnia obroty. Brakuje pieniędzy. Czas oczekiwania na wizytę u specjalisty wydłuża się do absurdalnych okresów, wstrzymywane są zabiegi itp. Wszystko dlatego, że NFZ nie chce płacić za nadwykonania, czyli usługi wcześniej niezakontraktowane.
Opozycja domaga się przede wszystkim więcej pieniędzy i piętnuje bezduszność rządu. Rząd kręci (widziałem w TVP min. Arłukowicza i mam wrażenie, że cierpi na słowotok), ale stara się wykazać, że nieszczęście wynika z marnotrawstwa. Do pewnego stopnia i jedni, i drudzy mają rację. Ale diagnozy i pomysły i jednych, i drugich wydają się wielce wątpliwe.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.