Rząd zdał sobie sprawę, że pieniądze się kończą, a inwestorzy nie chcą pożyczać rządowi, a jeśli już, to życzą sobie odpowiednich stóp zwrotu. Po prostu trzeba będzie szukać miejsc, gdzie da się w budżecie zaoszczędzić. Zresztą chyba ten proces już się rozpoczął - mówi DGP Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej.
Czy zgadza się pan z wymową najnowszej projekcji inflacji i wyjaśnieniami prezesa Adama Glapińskiego uzasadniającymi brak podwyżki stóp w listopadzie?
Decyzja była oparta na założeniu, że idzie bardzo silne spowolnienie w gospodarce i w związku z tym bardzo szybko, być może już pod koniec tego roku nastąpi domknięcie luki popytowej, a więc ma zniknąć presja popytowa. Dodatkowo budżet ma przestać działać proinflacyjnie, bo tzw. deficyt strukturalny w roku przyszłym będzie na poziomie podobnym jak w tym roku. I jeszcze korzystamy jako kraj na tym, że główne banki centralne podnoszą stopy, zmniejszając inflację na świecie. To wszystko oznacza, że u nas nie ma potrzeby podnoszenia stóp.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.