Autopromocja

Jerzy Osiatyński: Pochwała rentiera. O eseju Johna Maynarda Keynesa

3 stycznia 2021

Kwestie zróżnicowania podziału dochodów i nierówności społecznych są tu nieobecne. Artykuł jest napisany z punktu widzenia przedstawiciela klasy dobrze uposażonej, która może przeznaczyć część swoich dochodów na ich pomnażanie dzięki zyskom pochodzącym z właściwego ulokowania nagromadzonego kapitału

John Maynard Keynes zasłynął w nauce ekonomii i polityce gospodarczej głównie za sprawą swojej „Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza” (1936). Wśród jego publicystycznych dzieł najlepiej znana jest książka o ekonomicznych konsekwencjach pokoju (1919). Keynes bardzo krytycznie odniósł się w niej do postanowień traktatu wersalskiego nakładających na Niemcy reparacje wojenne, których nie były zdolne unieść. Uważał, że zamiast powojennej odbudowy i ożywienia gospodarczego w Europie mogło to doprowadzić jedynie do nowych konfliktów. Szkic „Perspektywy ekonomiczne dla naszych wnuków” jest zupełnie innej klasy, raczej ciekawostką i przykładem niezbyt udanej publicystyki autora.

Nie chodzi mi bynajmniej o ocenę prognoz Keynesa. Kiedy horyzont sięga stulecia, trudno oczekiwać nieprzypadkowej zbieżności prognoz z rzeczywistością. Zresztą przynajmniej pod jednym względem trafność przewidywań Keynesa co do kierunku i intensywności wpływu zmian popytu na siłę roboczą zasługuje na uznanie. Mimo wzrostu udziałów w produkcie narodowym sektorów usług o wysokiej pracochłonności (związanych z edukacją, zdrowiem czy opieką nad osobami starszymi), przyczyniających się częściowo do wydłużenia przeciętnego okresu życia, mimo stale rosnącego zapotrzebowania na siłę roboczą o wysokich i wyspecjalizowanych kwalifikacjach, a także mimo pewnego osłabienia intensywności postępu technicznego, zapotrzebowanie na siłę roboczą ma wyraźną tendencję malejącą. Nakłady pracy ogółem przypadające na jednostkę produktu narodowego maleją. „Chorujemy na nową chorobę, o której niektórzy czytelnicy być może jeszcze nie słyszeli, ale o której będzie głośno w nadchodzących latach, a mianowicie na bezrobocie technologiczne. Oznacza ono bezrobocie, które spowodowane jest wynajdowaniem sposobów ograniczania zapotrzebowania na siłę roboczą w tempie szybszym, niż generowanie nowych miejsc pracy” – zdania te mogłyby równie dobrze być napisane kilka czy kilkanaście lat temu. Brak pracy jest podstawą debaty o skracaniu tygodnia pracy czy o gwarantowanym zatrudnieniu i bezwarunkowym dochodzie, nad którymi się dziś zastanawiamy. Także prognozy Keynesa dotyczące dynamiki rozwoju okazują się trafne.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.