Do roku 2045, a może nawet 2050 zużycie węgla w Polsce nie spadnie. I to mimo, że będziemy wydobywać go coraz mniej, za to coraz więcej potrzeba nam będzie energii.
Gdy w ubiegłym roku minister Krzysztof Tchórzewski mówił, że dwutlenek węgla, którego w energetyce najwięcej emitują elektrownie na węgiel brunatny i kamienny, jest bardzo potrzebny do życia nam, a w szczególności naszym topolom, wprawił słuchaczy debaty na Europejskim Kongresie Gospodarczym w niemałe osłupienie. W tym roku z kolei postanowił dość wyraźnie pokazać swój stosunek do odnawialnych źródeł energii (OZE). Tym razem stwierdził, że podejście branży OZE do tematu jest uczuciowe - bardziej niż w przypadku energetyki konwencjonalnej.
Trzeba mówić o swoich zamiarach, by decyzje były jak najlepiej wypracowane. Najważniejsze jest bezpieczeństwo dostaw. Dotychczas było zależne głównie od nas (chodzi o węgiel - red.). W energetyce gazowo-paliwowej też musimy mieć bezpieczeństwo dostaw, nie może być tak, że ktoś z zewnątrz nami trzęsie i musimy się podporządkowywać jakimś trendom - tłumaczył.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.