Z punktu widzenia biznesowego pomysł, by Jastrzębska Spółka Węglowa przejęła Katowicki Holding Węglowy, wzbudza – delikatnie mówiąc – wątpliwości. Można sobie wyobrazić lepsze koncepcje na wydanie 2 mld zł, które leżą teraz na kontach JSW. Choćby start w wyścigu po lubelską Bogdankę, firmę o dużo zdrowszych fundamentach niż śląskie molochy. O takim zamiarze jastrzębskiej kopalni zresztą już w branży spekulowano.
Po co komuś KHW? Firma jest w złej, coraz gorszej sytuacji finansowej. Ceny węgla dołują, więc nie jest w stanie prowadzić rentownego biznesu przy tych stawkach. I nie widać perspektyw, by ceny węgla na świecie znów poszły w górę. Ale nawet jeśli zakończy się wreszcie ogólnoświatowe spowolnienie (choć informacje napływające z coraz mocniej hamującej gospodarki chińskiej taką perspektywę oddalają) i ceny podskoczą, to i tak po nasz drogi węgiel kolejki raczej się nie będą ustawiać. Dużo tańszy mogą zaoferować choćby Stany Zjednoczone, które po udanej rewolucji łupkowej już go nie potrzebują. Swoje zrobi też ekologiczna rewolucja. Najważniejsi światowi gracze stawiają przecież na odnawialne źródła energii. Mówił o tym choćby ostatnio prezydent Barack Obama, który rewolucję OZE zamierza wprowadzać w USA.
O tym, jak mało atrakcyjnym kąskiem dla potencjalnego partnera jest KHW, niech świadczy też to, że wspomniana już Bogdanka właśnie zrównała się z nim pod względem rocznego wydobycia węgla przy zatrudnieniu niemal trzykrotnie mniejszym.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.