Inwestorzy indywidualni po raz pierwszy w historii lepiej od profesjonalistów wyczuli moment, kiedy zacząć kupować akcje. Do nich dołączyły OFE, które w tym roku na akcje wydały już kilka miliardów złotych.
Wpołowie lutego warszawskie indeksy spadły do najniższych poziomów od początku bessy, WIG do okolic 21 000 pkt, a WIG20 1200 pkt. Po głębokich zniżkach najszybciej do zakupów akcji przystąpili inwestorzy indywidualni. Potem na rynek weszły otwarte fundusze emerytalne z miliardami złotych. W rezultacie rozpoczęła się fala wzrostowa, dzięki której od połowy lutego WIG zyskał 40,5 proc., a WIG20 38,4 proc.
– Na minimach notowań dynamicznie wzrosła aktywność inwestorów indywidualnych. Było to widać w lutym i przez cały marzec. To był chyba pierwszy raz w historii polskiej giełdy, kiedy klienci detaliczni zagrali lepiej niż profesjonalni. Zaczęli kupować jako pierwsi. Przeważnie było tak, że najpierw kupowali inwestorzy finansowi, rynek rósł i dopiero na górce zakupy zaczynali drobni gracze – mówi szef departamentu sprzedaży instytucjonalnej w jednym z największych domów maklerskich.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.