Stanisław Koczot: Nie musi być tak, że grecka katastrofa pogrąży Europę

Stanisław Koczot, zastępca kierownika działu rynki i finanse
Stanisław Koczot, zastępca kierownika działu rynki i finanseDGP
24 czerwca 2011

Pomagając Grecji, UE kupuje czas, by przygotować się do kolejnego kryzysu. Żądając, by Ateny zaakceptowały program oszczędnościowy, kupuje też wiarygodność. To ważne także dla Polski.

Wybitni politycy Starego Kontynentu nie po to stworzyli Unię Europejską, by teraz patrzeć w spokoju, jak sypie się w gruzy. Owszem, dla finansistów czy ekonomistów upadek Grecji jest racjonalny i logiczny – po co utrzymywać bankruta, który chce żyć po swojemu, ponad stan i na kredyt, a nie ma ochoty zaciskać pasa? Politycy mają jednak inną logikę. Upadek Grecji może zachwiać UE, a potem doprowadzić do jej rozpadu. A Wspólnota to twór polityczny, który zapewnia stabilność kontynentu. Destabilizacja może być ryzykowna.

Pozostało 56% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.