Czy niemiecki hamulec antyzadłużeniowy (Schuldenbremse) jest najgorszym narzędziem ekonomicznych naszych czasów? Wielu ekspertów uważa dziś, że tak właśnie jest.
Latem minie 10 lat, odkąd gabinet Angeli Merkel wprowadził zasadę, w myśl której nowe zadłużenie zaciągane przez rząd nie może przekroczyć 0,35 proc. PKB. Ta reguła była efektem paniki, która ogarnęła berlińskie elity polityczne oraz ekonomiczne w latach 2008–2009, gdy krach po upadku amerykańskiego banku Lehman Brothers zaczął się przelewać do Europy. Pierwsze uderzenie było w Niemczech niezwykle silne i gospodarka naszego zachodniego sąsiada skurczyła się aż o 5 proc. Jednak gabinet Merkel zdał się na rady Johna Maynarda Keynesa – na recesję zareagował nie cięciami, lecz zwiększeniem wydatków publicznych. Merkel ratowała więc banki i dopłacała obywatelom do złomowania starych samochodów, byle tylko kupowali nowe. W efekcie już w 2010 r. po recesji w Niemczech nie było śladu.
Jednocześnie niemiecki rząd postanowił powtórzyć sztuczkę mitycznego Odyseusza, który, nie chcąc dać się uwieść syreniemu śpiewowi, kazał się przywiązać do masztu grubymi powrozami. Podobnie Merkel uznała, że aby się jej rząd (ani żaden kolejny) zanadto w interwencjonizmie nie rozsmakował, trzeba mu ograniczyć swobodę działania. Taki sens ma Schuldenbremse zabraniający ministrowi finansów przygotowania budżetu, w którym deficyt wydatków jest wyższy niż 0,35 proc. PKB. Ten model bardzo szybko stał się w Europie nową latarnią pokryzysowej polityki gospodarczej. Błyszczącą tym jaśniej, im lepsze wyniki notowała rozpędzająca się po chwilowym spowolnieniu niemiecka lokomotywa gospodarcza. Model antyzadłużeniowy doskonale pasował do dominującej w Berlinie, Brukseli czy Frankfurcie w latach 2011–2015 filozofii ekonomicznej, która nakazywała przeprowadzenie forsownych kuracji oszczędnościowych takim krajom jak Grecja, Portugalia czy Hiszpania. Komunikat brzmiał: „Widzicie, leniwi południowcy, Niemcy potrafią oszczędzać! Weźcie z nich przykład!”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.