Woś: Nie taki świetny ten hamulec antyzadłużeniowy

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
22 marca 2019

Czy niemiecki hamulec antyzadłużeniowy (Schuldenbremse) jest najgorszym narzędziem ekonomicznych naszych czasów? Wielu ekspertów uważa dziś, że tak właśnie jest.

Latem minie 10 lat, odkąd gabinet Angeli Merkel wprowadził zasadę, w myśl której nowe zadłużenie zaciągane przez rząd nie może przekroczyć 0,35 proc. PKB. Ta reguła była efektem paniki, która ogarnęła berlińskie elity polityczne oraz ekonomiczne w latach 2008–2009, gdy krach po upadku amerykańskiego banku Lehman Brothers zaczął się przelewać do Europy. Pierwsze uderzenie było w Niemczech niezwykle silne i gospodarka naszego zachodniego sąsiada skurczyła się aż o 5 proc. Jednak gabinet Merkel zdał się na rady Johna Maynarda Keynesa – na recesję zareagował nie cięciami, lecz zwiększeniem wydatków publicznych. Merkel ratowała więc banki i dopłacała obywatelom do złomowania starych samochodów, byle tylko kupowali nowe. W efekcie już w 2010 r. po recesji w Niemczech nie było śladu.

Pozostało 79% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.