Prezydent Francji François Hollande przełożył planowaną na czwartek wizytę w Warszawie. Jak podają agencje prasowe, ma to związek z nieudanym zakończeniem negocjacji offsetowych dotyczących śmigłowców Caracal, które prowadził francuski potentat zbrojeniowy Airbus z rządem Polski. Z takiego zachowania polityka znad Sekwany, którego wkrótce czekają wybory (i to też może mieć związek z tą decyzją), płynie kilka wniosków.
Pierwszy, najbardziej oczywisty, wręcz nieco nudny, to po prostu kolejne potwierdzenie tego, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie przepuści żadnej okazji do konfliktu i woli ten sam efekt osiągnąć, głośno krzycząc i waląc cepem, niż pięknie się uśmiechać i skorzystać z mniej rzucającego się w oczy, ale równie skutecznego sztyletu. Amatorszczyzną pachnie to, że ogłoszenia tej decyzji nie przeciągnięto choćby o dwa tygodnie, do czasu po wizycie, by nie wystawiać się na tak oczywisty strzał, a wręcz wpychać kule w armaty Francuzów. Ale jako że to nie pierwsze faux pas dyplomatyczne tej formacji, to nie jest zaskakujące.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.