Widzieć więcej niż oczy – i to z kosmosu

optyka
Shutterstock
6 września 2021
Artykuł partnerski

Wrocławski Scanway już potrafi zarabiać na orbitalnych technologiach. Rakietowe doładowanie dla jego strategii ma zapewnić projekt „Dolnośląskie Innovation Rocket”

Wyobraźmy sobie linię produkcyjną. Po pasie transmisyjnym zjeżdżają z niej gotowe elementy, na pierwszy rzut oka wszystkie takie same. Jędrzej Kowalewski, założyciel Scanwaya wie jednak, że to tylko iluzja: w rzeczywistości każdy z nich jest inny. Sztuką jest wiedzieć, w jaki sposób te różnice dostrzec.

- Albo weźmy pomidory. Na taśmie wszystkie wydają się być tak samo zdrowe. Mało kto wie jednak, że możemy spojrzeć na nie z taką dokładnością, że zobaczymy jak na dłoni, że na niektórych z nich już gromadzi się pleśń – mówi Kowalewski.

Do tego właśnie sprowadza się biznes Scanwaya: ukazywanie klientom rzeczy, których inaczej nie byliby w stanie dostrzec. Firma specjalizuje się w budowie systemów optycznych, które potem znajdują zastosowanie w przemyśle, przede wszystkim podczas procesu kontroli jakości. Sercem tych rozwiązań są specjalne kamery i oprogramowanie służące do obróbki zarejestrowanego przez nie obrazu.

Przy czym „specjalne” nie znaczy działające w jakimś specjalnym paśmie, np. podczerwieni. Mowa o kamerach rejestrujących światło widzialne – takie, które pozwala naszym oczom postrzegać świat. Jak się jednak okazuje, zwykłe światło niesie ze sobą znacznie więcej informacji, niż mogłoby się wydawać z naszego punktu widzenia. Nasz „hardware” gubi mnóstwo szczegółów przez wzgląd na swoją budowę.

Scanway wydobywa głębię ze świata pracując z tzw. kamerami hiperspektralnymi. – Zwyczajne kamery, czy nasze oczy rekonstruują obraz za pomocą trzech kolorów – czerwonego, niebieskiego i zielonego – zwanych profesjonalnie kanałami. Kamery hiperspektralne robią to samo, ale za pomocą stu, a nawet tysiąca kanałów – tłumaczy Kowalewski. To tak, jakby do skrótu „RGB”, oznaczającego paletę kolorów dodać jeszcze 97 liter (albo 96 do palety CMYK): każdy punkt powstaje ze zmieszania stu odrębnych barw, a nie trzech czy czterech.

To nie tylko trudne do wyobrażenia, ale też do pokazania. Gdybyśmy zrobili bowiem zdjęcie taką kamerą i wyświetlili je na ekranie komputera, nie dojrzelibyśmy owego bogactwa szczegółów. Monitor rekonstruuje bowiem świat za pomocą czerwieni, zieleni i niebieskiego: kolor każdego piksela na matrycy determinują świecące z różnym natężeniem podpiksele o tych barwach. Pozostałe 90 albo kilkaset kanałów po prostu by się nie zmieściło.

- Kiedy robimy zdjęcie obiektu w tak dużej liczbie kanałów, to możemy nawet wykryć, z jakich substancji chemicznych składa się dany obiekt. W barwach ukryta jest wiedza, której ludzkie oko nie widzi – tłumaczy Kowalewski.

W interpretacji całości oczywiście pomaga oprogramowanie. Scanway dostarcza więc kompletne rozwiązania: klient chce za pomocą systemów optycznych sprawdzić jakość swoich produktów, a ludzie z wrocławskiej spółki projektują docelowy system. Spółka ma za sobą np. wdrożenia w meblarstwie i poligrafii.

Kowalewski mówi, że jego firma znalazła sposób na zarabianie na kosmicznych technologiach na Ziemi, bo swoich korzeni dopatruje się na orbicie: historia Scanwaya zaczyna się od konkursów dla studentów organizowanych przez Europejską Agencję Kosmiczną. Pierwszym zleceniem spółki był system optycznej kontroli tego, co się dzieje z drobinami wierconej w stanie nieważkości skały (bryła została zabrana w lot suborbitalny razem z eksperymentem – na przygody na asteroidach Scanway musi jeszcze poczekać).

Teraz wrocławska spółka wraca na orbitę, czyli do swoich korzeni. Jest członkiem polskiego konsorcjum, które ma zbudować pierwsze wojskowe satelity PIAST - Scanway będzie odpowiadał w nich za optykę właśnie.

Zanim jednak PIAST trafi na orbitę, Scanway będzie gościem Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Wejściówka na sudecki zjazd to jedna z nagród w projekcie „Dolnośląskie Innovation Rocket” (DIR) prowadzonym przez organizatora Forum, Fundację Instytut Studiów Wschodnich. DIR ma za zadanie wspierać mały i średni biznes z Dolnego Śląska, głównie dzięki fundowaniu udziału w prestiżowych, międzynarodowych imprezach targowych.

Dodatkową korzyścią jest także możliwość wzięcia udziału przez zakwalifikowane firmy w innych wydarzeniach Instytutu, w tym przede wszystkim w Europejskim Kongresie Samorządów w Mikołajkach. Zakwalifikowane do „Dolnośląskie Innovation Rocket” przedsiębiorstwa będą mogły wziąć udział w tegorocznej edycji, jak również dwóch kolejnych – w latach 2022 i 2023. W Karpaczu za to będzie można spotkać także firmy biorące udział w innych projektach akceleracyjnych organizowanych przez Instytut. Łącznie w kurorcie można się spodziewać prawie 70 takich podmiotów.

jak

Projekt „Dolnośląskie Innovation Rocket” jest dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego 2014-2020.

dolnośląskie
dolnośląskie
Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.