Jednej ze sztandarowych firm wpisujących się w rządowy projekt elektromobilności brakuje gotówki na realizację ambitnego planu rozwoju
Kiedy we wtorek lubelska spółka poinformowała, że przydzieliła 5 mln akcji, za które jej nabywcy zapłacili po 2,5 zł za sztukę, kurs spadł o niemal jedną piątą, do 4,5 zł. Reakcji inwestorów trudno się dziwić. Taka operacja z reguły prowadzi do spadku giełdowych notowań. Spółka przypomniała, że emisję uchwalono jeszcze w 2015 r., a akcjonariusze dali kierowanemu przez Karola Zarajczyka zarządowi dwa lata na jej przeprowadzenie i wybór nabywcy akcji. Nowe papiery trafiły do spółek z grupy kapitałowej Polmot Holding, firmy kontrolowanej przez Andrzeja Zarajczyka, ojca prezesa Ursusa. Dzięki tej operacji Polmot ma już ponad 50-proc. udział w kapitale producenta ciągników. Zarajczykowie zapewnili, że nie ma mowy o sprzedaży akcji, a nowa emisja daje „stabilizację właścicielską gwarantującą dynamiczny rozwój”. Inwestorzy w tę deklarację uwierzyli i na zakończenie sesji akcje kosztowały już 5,34 zł. Wszystko wróciło do normy? Bliższe przyjrzenie się wynikom finansowym firmy sugeruje jednak, że optymizm inwestorów oparty jest na kruchych fundamentach.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.