Zdaniem ekonomistów nie będzie problemów z osiągnięciem w tym roku 4 proc. wzrostu gospodarczego. Gorzej z przyszłym. Planowanych przez rząd 4 proc. może nie być m.in. przez zmianę polityki fiskalnej po wyborach.
Rzadko kiedy rząd, ekonomiści, bank centralny i poważne zagraniczne instytucje finansowe mówią jednym głosem. Ale w przypadku prognoz dotyczących tegorocznego wzrostu PKB wyjątkowo są ze sobą zgodnie – wyniesie on minimum 4 proc., a jednym z jego głównym motorów napędowych ma być wzrost konsumpcji.
To, że Polacy chętnie chodzą na zakupy bez względu na sygnały płynące z gospodarki, pokazał już kryzys w latach 2003 – 2004 r., gdy bezrobocie przekroczyło u nas 20 proc. – konsumpcja poszybowała wtedy w górę o 20 proc. – Także w tym i w przyszłym roku konsumpcja będzie jednym z głównych motorów wzrostu – uważa Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA. Dodaje, że sprzyjać temu będzie poprawa sytuacji na rynku pracy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.