TRANSAKCJA PRZEJĘCIA polskiego banku przez hiszpańskiego Santandera budzi coraz więcej wątpliwości. Prawnicy twierdzą, że władze w Dublinie zignorowały nasze krajowe przepisy
Pytania biorą się stąd, że AIB od dwóch lat korzysta z pomocy rządu. I to niemałej. Dublin wpompował w AIB kilka miliardów euro, a w zamian objął w nim udziały. Rząd nie zrobił tego wprost, ale za pośrednictwem tzw. banku złych długów NAMA, który przejął niespłacane przez klientów kredyty. NAMA to specjalna agencja ministerstwa finansów, która zarządza aktywami skarbu państwa. W zamian za wykup złych długów od AIB objęła ona część udziałów w banku.
Dublin kontroluje
W świetle polskich przepisów relacje między rządem irlandzkim a AIB pozwalają postawić tezę, że Dublin przejął kontrolę nad spółką. Według naszego prawa następuje ono nie tylko wówczas, gdy podmiot posiada ponad 50 proc. udziałów, lecz także wtedy, gdy wywiera istotny wpływ na spółkę. Resort finansów Irlandii uczestniczy w powoływaniu członków rady nadzorczej, poza tym NAMA ułożyła program rekapitalizacji AIB, którego jednym z elementów była sprzedaż BZ WBK.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.