W 2016 r. było stosunkowo niewiele emisji akcji banków w krajach Eurolandu. Niewykluczone jednak, że w kolejnym roku to się zmieni.
Choć w ostatnich tygodniach głośno było o dużych ratunkowych emisjach akcji dokonywanych przez włoskie banki, to w skali całego kontynentu sektor bankowy pozyskał w mijającym roku mniej pieniędzy od inwestorów niż w poprzednich latach. Uwzględniając zapowiedzianą emisję akcji UniCredit, największego banku z Włoch, i dokapitalizowanie Monte dei Paschi di Siena (najstarszego istniejącego banku na świecie i trzeciego pod względem skali działania na Półwyspie Apenińskim), wartość tegorocznych ofert nie przekracza 58 mld euro – wynika z danych agencji Bloomberga. W każdym z trzech poprzednich lat wartość ofert przekraczała 100 mld euro. Nie znaczy to jednak, że europejskie banki są w komfortowej sytuacji i nie muszą szukać dodatkowego kapitału.
Problemem sektora jest rentowność. O wzrost dochodów trudno w warunkach rekordowo niskich stóp procentowych – wynik odsetkowy to dla banków główne źródło wpływów. Główna stopa w strefie euro jest na poziomie ujemnym. To powoduje, że uzależnione od stóp rynkowych oprocentowanie kredytów, np. inwestycyjnych dla przedsiębiorstw, niewiele przekracza zero. A jednocześnie banki nie są w stanie skompensować utraty tych przychodów, obniżając oprocentowanie depozytów (próby wprowadzania ujemnych stawek dla klientów były dotąd stosunkowo nieliczne). Do tego dochodzą straty, jakie banki ponoszą w związku z niespłacanymi kredytami. To szczególnie dotkliwe w krajach najmocniej dotkniętych przez kryzys, jak np. Włochy. Ale problemy z jakością portfela mają też kredytodawcy w Niemczech, uchodzących za najmocniejszy punkt unii walutowej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.