W prywatyzacji doszliśmy do takiego momentu, że bardziej interesujące od projektów przeprowadzanych względnie sprawnie i szybko są te, które się ślimaczą. W przypadku tych pierwszych chodzi o ściągnięcie z rynku pieniędzy i zachowanie kontroli nad spółkami. Można na to psioczyć, taka taktyka może się nie podobać, ale przynajmniej jest jasna.
Natomiast bardziej ciekawie wygląda sprawa w przypadku spółek energetycznych czy Lotosu. Względnie prosta jest sytuacja PGE, gdyż budowa narodowego czempiona z Energą utknęła w sądzie antymonopolowym. Ale o co chodzi w przypadku takiej Enei, poniekąd też Lotosu? Będzie prywatyzacja czy nie? Na jakich zasadach? I oczywiście – jaki inwestor wchodzi w grę?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
