Postęp w leczeniu szpiczaka plazmocytowego. Chorzy czekają na nowe terapie [STAN ZDROWIA]

Postęp w leczeniu szpiczaka plazmocytowego. Chorzy czekają na nowe terapie
Postęp w leczeniu szpiczaka plazmocytowego. Chorzy czekają na nowe terapieMateriały prasowe
29 kwietnia, 07:42
Artykuł partnerski

Co roku w Polsce około dwóch tysięcy osób dowiaduje się, że zachorowało na szpiczaka plazmocytowego. To nowotwór układu krwiotwórczego, który zwykle dotyczy osób starszych, po sześćdziesiątce. Natomiast zdarzają się też młodsi chorzy, nawet poniżej czterdziestki. Ostatnio obserwujemy duży postęp w terapii tego nowotworu.Nie jest to choroba, której można zapobiec lub która występuje u jakichś konkretnych pacjentów z powodu narażeń, dziedziczenia itp. Ten nowotwór można leczyć, jednak wiadomo, że choroba po jakimś czasie nawróci. Kluczowe jest, żeby leczenie dawało jak najdłuższy czas do progresji choroby.

Odyseja diagnostyczna w szpiczaku plazmocytowym

- W szpiczaku dodatkowo problemem jest to, że diagnostyka tego nowotworu trwa dość długo.  Z uwagi na to, że jest to nowotwór atakujący kości, powoduje ich wysoką łamliwość, to często tak naprawdę „przygoda” chorego zaczyna się od podróży po oddziałach, gdzie właśnie tą łamliwość kości się diagnozuje. Z naszych doświadczeń wynika, że taka „podróż” czasami trwa około dwóch lat. Dlatego z jednej strony diagnoza jest obarczona smutkiem, czasami niedowierzaniem, ale bywa też, że pacjenci cieszą się, że w końcu została postawiona diagnoza. Ta choroba ma takie dwa oblicza na tym pierwszym etapie. Kolejnym elementem jest informacja o tym, że to jest choroba nawrotowa, czyli nie można mówić tutaj o pełnym wyleczeniu, tylko trzeba się liczyć z faktem, że ta choroba nawróci – mówi w podcaście Stan Zdrowia Dominik Romiński, prezes zarządu Stowarzyszenia Kierunek Zdrowie.

Tłumaczy, że każdy z chorych ma nadzieję, że ten nawrót będzie jak najpóźniej. Dzięki leczeniu, ale też badaniom klinicznym w tej chwili te czasy do progresji są coraz dłuższe. Jest też dostęp do licznych badań klinicznych.

- Są takie, które były największe w Europie, jeśli chodzi o liczebność osób uczestniczących w takim badaniu. One są ogromną szansą również dla samych chorych. Proszę zwrócić uwagę, że badanie kliniczne to tak naprawdę szeroki dostęp do nowoczesnego leku, którego w kraju jeszcze nie mamy – wyjaśnia Dominik Romiński.

Dodaje, że w ostatnim czasie jest dużo przełomów w leczeniu szpiczaka plazmocytowego.

Przełomowe terapie w szpiczaku

- Mamy naprawdę szansę na niesamowite przełomy w najbliższym czasie. Mówię o tym, o czym rozmawialiśmy ostatnio z ekspertami, czyli schemacie czterolekowym już w pierwszej linii leczenia. Mówimy tutaj naprawdę o długim czasie wolnym tak naprawdę od nawrotu, od choroby. W drugiej linii leczenia są z kolei dwie nowe terapie, które naprawdę pokazują to wydłużenie mediany czasu wolnego od progresji: belantamab mafodotyny i terapia CAR-T. W przypadku belantamabu mafodotyny jest to naprawdę znaczące wydłużenie czasu do progresji choroby - trzykrotne. Czyli można powiedzieć, że gdybyśmy doczekali refundacji tych leków, można będzie mówić o takim spokojnym zaplanowaniu kilkunastu bezpiecznych lat – mówi Dominik Romiński.

I dodaje: - Po nawrocie mamy znowu skuteczne terapie, które pozwolą tak naprawdę, zaryzykuje takie stwierdzenie, doczekać kolejnych przełomów leczenia. Mówimy już nawet o terapiach CAR-T, które nie wymagają udziału laboratorium, tylko tak naprawdę będą tworzone w organizmie chorego.

Potrzebny dostęp do nowych terapii

Jego zdaniem potrzebny jest dostęp do obu tych terapii, dlatego, że tu leczenie powinno być wybrane dla konkretnego pacjenta. Te leki nie są dla wszystkich odpowiednie.

- Sama potrzeba tych terapii w szpiczaku, bo w tej chwili mówimy już o trzech, jest znacząca. Proszę zwrócić uwagę na listę TOP 10 Hemato 2026 ułożoną przez Polskie Towarzystwo Transfuzjologiczne i Hematologiczne. Tam jasno pokazano z numerem jeden właśnie schemat czterolekowy, później belantamab mafodotyny, CAR-T. To są terapie, którymi zabezpieczamy chorych, ale też, dajemy wybór, żeby faktycznie dwie osobne populacje zabezpieczyć. Jedną populacją jest grupa chorych wskazana do CAR - T, ale też jest ogromna grupa, która skorzysta na belantamabie mafodotyny. Tutaj trzeba patrzeć całościowo – podkreśla prezes Romiński.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.