Zdaniem członka zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej Bartłomiej Misiewicz ma kompetencje, żeby utrzymać nową posadę. - Zarząd PGZ ocenia osoby, z którymi pracuje, po czynach. Nie oceniamy ludzi po tym, co mają wpisane w CV - mówi Maciej Lew-Mirski, członek zarządu PGZ.
Reklama

Obecność Bartłomieja Misiewicza w Radzie Nadzorczej PGZ stała się możliwa dzięki zmianie w statucie, która nastąpiła 31 sierpnia. Tego dnia zniknął zapis mówiący o tym, że członek Rady Nadzorczej musi spełniać wymogi określone w rozporządzeniu Ministra Skarbu, czyli mieć wyższe wykształcenie i zdany egzamin na członka Rady.

Zaraz po tym stanowisko w zarządzie spółki objął rzecznik ministra obrony narodowej, choć nie ma wyższego wykształcenia i ukończonego specjalnego kursu.