Szijjarto podkreślił, że węgierskie społeczeństwo jasno wypowiedziało się w kwestii wojny na Ukrainie na niedzielnych wyborach parlamentarnych, które zdecydowanie wygrał rządzący Fidesz. Podczas kampanii węgierskie władze wielokrotnie podkreślały, że nie zgodzą się na dostawy broni na Ukrainę przez swoje terytorium i nie dadzą się wciągnąć w tę wojnę.

„Rozumiemy, że w interesie Ukraińców mogło leżeć co innego i nie kwestionujemy tego: dla nich najważniejszy jest interes ukraiński, dla nas - dobro Węgrów. Ale nie możemy zostawić bez komentarza jednego: nikomu nie wolno sobie pozwalać na ocenianie demokratycznej decyzji Węgrów” – oznajmił Szijjarto.

Według niego nie do przyjęcia są wypowiedzi o „powstawaniu systemów totalitarnych, o współudziale w przestępstwach podczas wojny i ubolewania z powodu woli narodu węgierskiego”.

Reklama

"Czas, by ukraińscy przywódcy skończyli obrażać Węgry i przyjęli do wiadomości wolę narodu węgierskiego” – podkreślił.

Zaznaczył, że rząd Węgier od początku jasno się wypowiadał na temat wojny na Ukrainie: potępił wojskową agresję, stanął po stronie suwerenności Ukrainy, przyjął setki tysięcy uchodźców i w ramach „największej akcji humanitarnej w historii naszej ojczyzny” dostarczył kilkaset ton żywności i innej pomocy.

Jednakże dla rządu najważniejsze jest bezpieczeństwo Węgier i Węgrów – wskazał.

„To nie jest nasza wojna, dlatego nie chcemy brać i nie weźmiemy w niej udziału” - zaznaczył.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział we wtorek, że premier Węgier Viktor Orban będzie musiał wybrać między Rosją i resztą świata”. Dodał, że wielokrotnie proponował mu spotkanie, ale Orban „bał się”. „Bał się wpływu Rosji na jego państwo. Swoją drogą, ten wpływ jest, czy mu się to podoba, czy nie” – oznajmił Zełenski.

Małgorzata Wyrzykowska (PAP)