Lekko zawoalowana groźba już pojawiła się w wystąpieniach kubańskich polityków, m.in. w nazywaniu demonstrantów „terrorystami”. A jak wiadomo: z terrorystami się nie negocjuje, do terrorystów się strzela
Autor jest doktorem nauk o polityce Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, a także ekspertem Nowej Konfederacji oraz przewodniczącym Rady i analitykiem Fundacji Po.Int, zrzeszającej m.in. byłych oficerów wywiadu
Rewolucje zwykle nie wybuchają wówczas, gdy nędza i ucisk osiągają apogeum, lecz wtedy, gdy sytuacja zaczyna się lekko poprawiać, ale w sposób i w tempie, które nie spełniają oczekiwań społecznych. To prawidłowość znana politologom i historykom. Na Kubie też ostatnio zaczęło się, pod pewnymi względami, robić lepiej – więc najpoważniejsze od 1994 r. zamieszki nie powinny dziwić.
Autopromocja
Pozostało 98% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 98% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.