Ukraińscy eksperci oceniają, że wtorkowa wizyta dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie mogła być związana z próbą ostrzeżenia Kremla przed eskalacją wobec państw NATO. Wśród potencjalnych tematów rozmów wymieniają również sytuację wokół Iranu.
„Całkiem prawdopodobne, i ja również skłaniam się ku temu, że głównym tematem były pewne ostrzeżenia dotyczące ryzyka eskalacji wojny i możliwych scenariuszy eskalacji ze strony Rosji” – ocenił politolog Wołodymyr Fesenko w komentarzu dla portalu RBK-Ukraina.
Według Fesenki przyczyną wizyty mogły być informacje amerykańskiego wywiadu o planach Rosji dotyczących nowej fali mobilizacji oraz możliwych prowokacjach wobec państw wschodniej flanki NATO. Politolog uznał tę wersję za najbardziej przekonującą. Jak wyjaśnił, sama mobilizacja nie musi oznaczać bezpośredniego zagrożenia dla USA, ale może stworzyć warunki do dalszej eskalacji, zwłaszcza wobec państw bałtyckich, Polski lub Finlandii.
Ratcliffe w Moskwie. Ostrzeżenie Rosji przed eskalacją wobec NATO
Na podobną możliwość wskazał politolog Ihor Rejterowycz, kierownik programów polityczno-prawnych Ukraińskiego Centrum Rozwoju Społecznego i adiunkt Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Jego zdaniem podczas wizyty szef CIA mógł przekazać Kremlowi ostrzeżenie, że USA wiedzą o rosyjskich planach mobilizacyjnych i ewentualnych przygotowaniach do eskalacji wobec państw NATO. Jak ocenił, celem Moskwy nie musiałoby być rozpoczęcie pełnoskalowej wojny z Sojuszem Północnoatlantyckim, lecz sprawdzenie jego gotowości do zastosowania art. 5 i szybkości reakcji.
Rejterowycz zwrócił również uwagę na rosnące napięcia w rejonie Morza Bałtyckiego oraz prowokacyjne działania Rosji wobec państw regionu. Jednocześnie zaznaczył, że obecnie nie ma oznak masowego przerzucania rosyjskich wojsk w ten rejon. Nie wykluczył również, że podczas rozmów poruszono kwestię Iranu, choć – jego zdaniem – Rosja nie ma obecnie wystarczających wpływów w Teheranie, aby skutecznie występować w roli mediatora między Iranem a USA.
Znany ukraiński publicysta i dziennikarz Witalij Portnikow ocenił natomiast, że wiarygodność doniesień dotyczących szczegółów rozmów Ratcliffe’a w Moskwie budzi poważne wątpliwości. Jak podkreślił, nie ma wiarygodnych informacji o tym, co dokładnie omawiał szef CIA z rosyjskimi władzami ani czy spotkał się z przywódcą kraju, Władimirem Putinem.
„W debacie publicznej pozostaje nam opierać się wyłącznie na doniesieniach z tzw. poinformowanych źródeł lub wręcz zmyślonych informacjach przedstawianych jako takie doniesienia, zgodnie z interesem poszczególnych stron” – powiedział Portnikow.
Ekspert podważył tym samym przekaz ukraińskich mediów o tym, że podczas wizyty omawiano możliwość zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2026 r., tzw. rozejmu energetycznego czy zawieszenia broni w obwodach charkowskim i sumskim. Przypomniał, że dotychczas ani prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, ani jego specjalnym przedstawicielom, Steve’owi Witkoffowi i Jaredowi Kushnerowi, nie udało się „ani na jotę” zmienić stanowiska Putina w sprawie zakończenia wojny.
Wizyta szefa CIA w Moskwie. Czy tematem był Iran?
Portnikow zgodził się jednak z poglądem, że całkiem możliwe, iż jednym z celów wizyty Ratcliffe’a była próba przekonania Putina, aby nie rozpoczynał nowej eskalacji w Europie.
„W ostatnim czasie o możliwości takiej eskalacji nie mówią tylko leniwi. Dyskutuje się o tym, które europejskie państwo Rosja może zaatakować – czy w formie konwencjonalnej operacji z użyciem własnych wojsk, czy też ataków hybrydowych, w tym z wykorzystaniem rakiet i dronów oraz sabotażu obiektów wojskowych zapewniających wsparcie ukraińskiej armii” – przypomniał analityk.
Publicysta ocenił, że dla administracji Trumpa rosyjski atak na którekolwiek państwo NATO byłby szczególnie trudnym scenariuszem, ponieważ USA musiałyby albo zaangażować się w obronę sojusznika, albo odmówić takiego wsparcia, podważając wiarygodność Sojuszu. W związku z tym – jak przypuszcza – Ratcliffe mógł ostrzec Rosję przed takimi działaniami i zasygnalizować możliwość amerykańskiej odpowiedzi.
Portnikow nie wykluczył jednak, że głównym tematem rozmów mogła być sytuacja wokół Iranu, a nie wojna na Ukrainie czy bezpieczeństwo Europy. Według niego administracja Trumpa może obawiać się, że dalsza eskalacja na Bliskim Wschodzie doprowadzi do wzrostu cen ropy i paliw w USA, co mogłoby negatywnie wpłynąć na sytuację polityczną przed listopadowymi wyborami do Kongresu.
W tej sytuacji Ratcliffe mógł, zdaniem eksperta, zwrócić się do Putina jako przywódcy utrzymującego bliskie relacje z Iranem i próbować przekonać go do wykorzystania wpływów Moskwy w Teheranie. Celem miałoby być ograniczenie ryzyka eskalacji w rejonie Zatoki Perskiej i cieśniny Bab al-Mandab oraz uniknięcie gwałtownego wzrostu cen ropy i paliw w USA.
Jak ocenił Portnikow, utrzymanie obecnego stanu „ani wojny, ani pokoju” w relacjach USA z Iranem co najmniej do października–listopada 2026 r. może być bardziej realistycznym celem wizyty Ratcliffe’a w Moskwie niż próba doprowadzenia do zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Ihor Usatenko (PAP)
iua/ rtt/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu