Reforma służby cywilnej od lat przypomina polityczny ping-pong: każda władza wymienia kadry i zmienia zasady gry. Konkursy albo uznaniowość – wybór wydaje się pozorny, a państwo wciąż nie ma stabilnej, profesjonalnej administracji.
Jak politycy przejmowali kontrolę nad służbą cywilną
Na początek krótki rys historyczny. W 2006 r. do władzy po raz pierwszy dochodzi PiS i tworzy Państwowy Zasób Kadrowy (PZK). Trafiają do niego tysiące osób spełniających określone kryteria, spośród których wybierani są dyrektorzy do służby cywilnej. Po dwóch latach władzę przejmuje koalicja PO-PSL i likwiduje PZK, a dyrektorom daje trochę czasu, aby przystąpili do konkursów i podjęli próbę ponownego dostania się do administracji. W 2015 r. rządzić zaczyna PiS i historia się powtarza – zaczynają od projektu nowelizacji ustawy o służbie cywilnej. Ale wtedy już jadą po bandzie – likwidują konkursy, a w ich miejsce wprowadzają kodeksowe rozwiązania polegające na powoływaniu i odwoływaniu w trybie natychmiastowym.
Tak oto 23 stycznia 2016 r. otwarte i konkurencyjne nabory odeszły do lamusa. Od tej pory na stanowiska dyrektorskie powołuje się znajomych ministra lub wojewody. Ówczesna opozycja grzmi, że w ten sposób doprowadzono niemal do likwidacji służby cywilnej, a podobne zdanie ma Komisja Europejska.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.