Złożymy w trybie natychmiastowym projekt ustawy, który zapewni drugą waloryzację emerytury w tym roku, jeśli inflacja - tak jak sądzimy - przekroczy 10 proc. - oświadczył lider PO Donald Tusk podczas sobotniego kongresu partii.

Sobotni kongres PO pod hasłem "Odporna Polska" rozpoczęły wystąpienia posłów specjalizujących się w różnych dziedzinach funkcjonowania państwa. Po nich głos zabrał szef Platformy Donald Tusk. Działacze Platformy i eksperci ze względu na pandemię obradowali w sposób zdalny.

Lider PO rozpoczął swe wystąpienie od oceny sytuacji pandemicznej w kraju. W ostrych słowach skrytykował rządzących za brak efektywnych działań w czasach pandemii. Nawiązał m.in. do niedawnego odejścia większości członków Rady Medycznej przy premierze, wśród których był m.in. prof. Robert Flisiak. "Prof. Flisiak kilkadziesiąt godzin temu, na pytanie co można teraz zrobić, żeby przeciwdziałać najbardziej tragicznym skutkom piątej fali, powiedział słowa dramatyczne: +już jest za późno, zapłacimy za to kolejnymi zgonami+" - mówił b. premier.

Według niego rząd nie podjął m.in. działań legislacyjnych, a także zdecydowanych decyzji, by zapobiec nadmiernej śmiertelności z powodu COVID-19. "Polska jest dzisiaj na pierwszym miejscu w UE, bijąc wszystkie rekordy (...), jeśli chodzi o tzw. nadmiarowe zgony. W naszym kraju umiera zdecydowanie najwięcej ludzi na covid i z powodu innych chorób" - wskazał Tusk.

Przypomniał, że do Sejmu wpłynął w ostatnich dniach projekt ustawy, który zakłada możliwość pozywania do sądu osób, które nie chciały poddać się testowi na koronawirusa. Tusk nazwał projekt "ustawą Kaczyńskiego". "Prezes Kaczyński wymyślił ustawę, która zamiast walczyć z wirusem, zamiast chronić Polaków przed chorobą i jej konsekwencjami, jest ustawą, która ma skłonić Polaków, żeby donosili na siebie nawzajem, żeby skarżyli kolegę czy koleżankę z pracy i pracodawcę, żeby szli z nim do sądu, kiedy uznają, że zostali przez nich zakażeni. Tylko w chorym umyśle, tylko w umyśle człowieka, który nagle objawia jakiś temperament kapusia czy donosiciela może pojawić się tak upiorny pomysł" - stwierdził Tusk.

"W środku pandemii, 50 tys. zakażeń każdego dnia w ostatnim tygodniu, a on wysyła do Sejmu projekt, którego jest prawdopodobnie autorem, zgodnie z którym ludzie zaczną na siebie donosić kto kogo zaraził" - ironizował b. premier.

Tusk ocenił, że Polską rządzą "ignoranci i tchórze", którzy - jak dodał - są "interesowni w czasie pandemii". "Najwyżsi urzędnicy państwowi zarabiali na chorobie i śmierci Polaków" - powiedział b. premier.

Przekonywał, że w czasie pandemii krajem powinni rządzić eksperci, a nie politycy. "Czy ktoś z was posłałby swoją córeczkę do Kaczyńskiego, żeby ją wyleczył?" - pytał Tusk. "Czy ktoś z was posłałby swojego wnuczka, żeby go leczył arcybiskup Jędraszewski? Czy ktoś chciałby, żeby jego dzieci leczyły zęby u ministra Czarnka? On się może jeszcze kojarzyć z kleszczami dentystycznymi, ale wiecie o co mi chodzi - skoro nikt z nas nie posłałby swoich dzieci, wnucząt, żony, siostry do tych ludzi, żeby leczyć, to dlaczego mamy powierzyć im zdrowie i życie całego narodu w czasie pandemii"? - mówił przewodniczący Platformy.

Nawiązując do hasła kongresu, Tusk przekonywał, że "odporna Polska" to także taka, która potrafi radzić sobie z "chorobami społecznymi i politycznymi". "Ostatnie dni i ostanie godziny pokazały jeszcze raz, z niezwykłą dobitnością, jakie to są filary władzy PiS w Polsce, co tak naprawdę znaczy skrót +PiS+. Ten skrót oznacza +przekupstwo, inwigilację i szantaż+. To są filary, na których prezes PiS Jarosław Kaczyński oparł swoją władzę w polskim państwie i uczynił Polaków i Polskę nieodpornymi na szantaż, na przekupstwo i na inwigilację" - ocenił Tusk.

Zapowiedział rozliczenie obecnej władzy. "Sezon bezkarności kończy się na naszych oczach (...) Nie pozostaną bezkarni ci, którzy nadużyli władzy wobec zwykłego człowieka, wobec małej firmy, używając najbardziej paskudnych metod, żeby zastraszyć, a na końcu także żeby okraść" - zapewnił Tusk. "Każdy, kto uczestniczył w tych procederach, odpowie za to i ta odpowiedzialność przyjdzie szybciej, niż się spodziewacie" - dodał.

"Premier pojechał do tego nieszczęsnego Madrytu"

Lider PO skrytykował też sobotnie spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego w Madrycie z udziałem "polityków wspierających prezydenta Rosji Władimira Putina i jego działania w Europie".

"Niestety premier Morawiecki, mimo że ma chyba trochę roboty tutaj w Polsce, pojechał do tego nieszczęsnego Madrytu i powiedział, że jest wreszcie wśród przyjaciół" - stwierdził Tusk.

Zwrócił uwagę, że choć czołgi rosyjskie nie wjechały jeszcze na Ukrainę, to w razie rozwoju konfliktu za naszą wschodnią granicą Polska będzie zagrożona. "A dojdzie do tego konfliktu, jeśli Rosja będzie czuła, że zachód jest słaby, a nad tym, żeby zachód był słaby, ciężko pracują najbliżsi przyjaciele Morawieckiego i Kaczyńskiego" - stwierdził b. premier.

Ocenił, że taki właśnie gest, jak spotkanie w Madrycie z Marine Le Pen czy Viktorem Orbanem, można określić jako "zdradę dyplomatyczną". "I przykro mi jest, jako Polakowi, że szefowie polskiego rządu - prezes Kaczyński i premier Morawiecki de facto stali się politycznymi marionetkami w rękach premiera Orbana, który w wielu sprawach jest marionetką w rękach Putina. To takie podwójne upokorzenie" - stwierdził Tusk.

"W tym roku już nie będzie 14-stej emerytury"

Tusk podkreślił, że w podwarszawskim Błoniu, gdzie odbywa się kongres, kilka miesięcy temu premier Mateusz Morawiecki w Domu Seniora "mówił dużo i kwieciście o 14-stej emeryturze". "Wiecie czego nie powiedział seniorom, tu w Błoniu? Że w tym roku już nie będzie 14-stej emerytury, mimo że sam prezes (Jarosław Kaczyński-PAP) ją obiecał, ale za to może będzie 14 procentowa inflacja, która bezlitośnie okrada właśnie najbiedniejszych" - podkreślił szef PO.

Poinformował, że PO złoży w trybie natychmiastowym projekt ustawy, "który zapewni drugą waloryzację emerytury w tym roku, jeśli inflacja - tak jak sądzimy - przekroczy 10 proc.". "Nie pozwolimy okraść ludzi z pieniędzy, które im się należą. I to nie jest jakiś dar, to wynika i z przyzwoitości i z polskiego prawa" - powiedział Tusk.

A dzisiaj - jak mówił - "ci emeryci, którzy często odczuwają wdzięczność wobec władzy, która dała, obiecała, chociaż nie ze wszystkiego się wywiązała, ale dzisiaj, z dnia na dzień, coraz bardziej widzą jak inflacja zżera to, co jedną ręką władza dała, a drugą zabiera".

"Partnerzy z opozycji popełniają błąd"

Lider PO powiedział też, że otrzymał jednoznaczne sygnały także publicznie, "że nasze partnerki, nasi partnerzy w innych partiach opozycyjnych, nie chcę zjednoczonej opozycji, nie chcą tej jednej listy.

"Ja szanuję tę opinię, chociaż uważam ją za błędną. Szanuję partnerów na opozycji, chociaż uważam, że popełniają bardzo poważny błąd. Ale to także oznacza jeszcze większą odpowiedzialność jaka spoczywa na nas. Chciałem wam przyrzec; po pierwsze, że tak czy inaczej, będziemy zawsze otwarci, jeśli nasi partnerzy zmienią zdanie, ale dzisiaj chcę wam też powiedzieć, że chcę przygotować Platformę Obywatelską i naszych koalicjantów z Koalicji Obywatelskiej - Nowoczesną, Zielonych, Inicjatywę Polską i wielu innych polityków, wiele innych środowisk, do zwycięstwa" - oświadczył Tusk.

"Przyrzekam wam, że zrobię wszystko i wierzę, że jestem w stanie razem z wami to zrobić. Dogonimy w najbliższych miesiącach PiS. A w dniu wyborów przegonimy PiS" - dodał lider PO.

Przed wystąpieniem Tuska były wystąpienia merytoryczne posłów, które przedzielały filmiki z udziałem "zwykłych ludzi" - pielęgniarki z warszawskiego szpitala, rolnika.

Zaostrzenie kar za przestępstwa urzędnicze

Wśród posłów jako pierwsza głos zabrała Marta Golbik. Podkreślała, że pandemia koronawirusa pochłonęła już sto tysięcy ofiar. Jej zdaniem odpowiedzialny za to jest "chaos i niekompetencja, brak strategii i zarządzania". "Wierzyliśmy, że możemy zaufać ludziom, którzy zostali wybrani do rządzenia naszym państwem, ale rządzący w sposób dramatyczny tego egzaminu nie zdali, bo ostatecznie nie walczyli z pandemią, ale o wyniki sondażowe swojej partii" - oceniła posłanka.

Dodała, że w takich sytuacjach, jak pandemia nie powinni rządzić politycy, a fachowcy. Przekonywała, że trzeba zrobić wszystko, żeby to było ostatni raz w historii Polski, żeby już nigdy Polki i Polacy nie płacili życiem za nieudolność rządzących. Odporna Polska to Polska, w której polityk nie zastępuje pilota podczas awaryjnego lądowania samolotu. To Polska, w której polityk nie zastępuje generała na wojnie. Tym bardziej polityk nie zastępuje ekspertów, fachowców, wirusologów, naukowców w obliczu tak wielkiej pandemii" - podkreśliła Golbik.

Dlatego - jak dodała - trzeba stworzyć niezależne stanowisko dla fachowca, który "najlepiej wie, jak poradzić sobie z pandemią". "Stworzymy miejsce dla Naczelnego Inspektora ds. Walki z Pandemią" - zadeklarowała posłanka PO.

Zapowiedziała też stworzenie kompleksowej sieci szpitali oraz zaostrzenie kar za przestępstwa urzędnicze popełnione podczas pandemii. "Politycy - osoby, które zarządzają państwem, nie mogą czerpać korzyści na śmierci osób, które chorują, nie mogą czerpać korzyści na nieszczęściu Polaków" - zaznaczyła Golbik.

Poseł Arkadiusz Myrcha mówił o nowej ustawie antykryzysowej, który przedstawi PO. Będzie to - jak zapowiedział - model oparty na samorządzie. Ponadto ustawa będzie wprowadzać reformę Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

"RCB musi być mózgiem zarządzania sytuacji kryzysowych" - mówił Myrcha. "Sprowadzenie roli RCB wyłącznie do aplikacji, która informuje o zagrożeniach pogodowych to jest zbrodnia na narodzie" - dodał.

Kluczem do zarządzania kryzysowego powinno być - dodał - stworzenie mechanizmu współpracy specjalistów i cywilów.

"Musimy stworzyć mechanizm pomocy wszystkim mieszkańcom. To musi być dobrze zorganizowana armia wolontariuszy" - powiedział Myrcha. Modelem do naśladowania, jak mówił, powinny być Ochotnicze Straże Pożarne.

"Do dzisiaj Polakom nikt nie wytłumaczył, dlaczego w tym samym czasie dziecko nie mogło pójść do szkoły, a dorosły mógł pójść do kasyna. Od dwóch lat (...) żyjemy w chaosie informacyjnym, pełnym sprzecznych decyzji i komunikatów" - powiedział Myrcha.

"Polacy zasługują to, żeby traktować ich poważnie. Dlatego przygotujemy i wdrożymy Krajowy Systemu Łączności, który zapewni błyskawiczny i kompleksowy obieg informacji. To będzie gwarancja, że decyzje będą podejmowane szybko i trafnie" - zapowiedział.

"Bezpieczeństwo Polaków to jest nasz priorytet, to nasz sens istnienia w polityce" - podkreślił Myrcha.

"Przywrócić do łask farmy fotowoltaiczne i farmy wiatrowe"

Poseł Arkadiusz Marchewka mówił z kolei o systemie bezpieczeństwa w sieci. Zwrócił uwagę, że obecny rząd nie jest gotowy, by zapewnić bezpieczeństwo w sieci nawet swoim ludziom.

Zapowiedział "nowoczesny system, który zapewni bezpieczeństwo obywatelom w sieci tak jak na ulicy". Będzie to Cyfrowa Pierwsza Pomoc, uruchomiony będzie numer alarmowy.

"Uruchomimy bezpłatną, darmową usługę cyfrowy alert. Poprzez esemesy obywatele będą informowani, że właśnie ktoś ma ich dane, aby zaciągnąć pożyczkę, wziąć kredyt albo kupić sprzęt na raty. Będą mogli temu zapobiec i dostaną konkretną instrukcję, jak w takich sytuacjach postępować" - mówił Marchewka.

Poseł Aleksander Miszalski mówił o problemach polskich małych gospodarstw rolnych. "Musimy zadbać o polskich małych rolników. Musimy również dbać o ekologię, o klimat, po to, by susze i inne klęski żywiołowe nie dewastowały nam rolnictwa" - mówił poseł.

"Wiemy jak to zrobić. Po pierwsze musimy stworzyć system małej retencji wodnej. Trzeba zaprzestać wycinki lasów, szczególnie lasów górskich, należy dbać o bagna, mokradła, o wszystkie te naturalne ekosystemy, które magazynują, retencjonują nam wodę" - powiedział Miszalski.

"Musimy również stworzyć system małych elektrowni wodnych. Musimy przywrócić do łask farmy fotowoltaiczne i farmy wiatrowe oraz stworzyć taki system, by rolnikom opłacało się budować biogazownie" - dodał poseł PO.

Według niego, "polskie gospodarstwa rolne mogą być samowystarczalne energetycznie, ale muszą być również "samowystarczalne i bezpieczne finansowo". "Dlatego trzeba stworzyć system wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw rolnych, ale również nie zapomnieć o tych dużych dostawcach towarów, by były odporne na kryzysy; musimy również stworzyć system dopłat do nawozów, które ostatnio bardzo mocno podrożały" - mówił Miszalski. W jego ocenie, należy też promować polskie regionalne produkty rolne.

Poseł Mateusz Bochenek podkreślił, że pandemia potwierdziła, że skutki kryzysów odczuwamy najbardziej lokalnie. Według niego państwo nie było w stanie zapewnić odpowiednich środków w czasie pandemii. "Stwórzmy system bezpieczeństwa dostaw, który zapewni nam indywidualnie to bezpieczeństwo i zagwarantuje przedsiębiorcom normlane funkcjonowanie; stworzymy także bazę zasobów tak w obszarze transportowym, energetycznym, gazowym i w wielu innych" - powiedział Bochenek.

"Bank centralny ma być bezpartyjny"

Była wiceminister finansów Izabela Leszczyna krytykowała m.in. brak przejrzystego systemu podatkowego w Polsce, niestabilność i słabość polskiej waluty, drożyznę oraz wysokie ceny energii. Przekonywała, że kraj potrzebuje pieniędzy z UE, co - według niej - pomogłoby wzmocnić złotówkę, zahamować inflację oraz dofinansować zrujnowany system ochrony zdrowia, rozwój cyfryzacji i transformację energetyczną.

Leszczyna zwróciła zarazem uwagę, że do odblokowania wstrzymanej kilka miesięcy temu przez Komisję Europejską wypłaty pieniędzy z Funduszu Odbudowy konieczne jest przestrzeganie przez nasz kraj praworządności. "Platforma Obywatelska odzyska dla Polaków miliardy euro zablokowane przez obecny rząd" - obiecała posłanka PO.

Opowiedziała się ponadto za reformą systemu podatkowego, dzięki któremu podatki w Polsce będą "proste, przejrzyste i przewidywalne". "Tylko wtedy finanse publiczne będą bezpieczne, odporne i dzięki temu bezpieczna i odporna będzie Polska" - przekonywała wiceprzewodnicząca Platformy.

Nawiązując z kolei do niedawnych decyzji NBP o podniesieniu stóp procentowych, Leszczyna zapowiedziała wprowadzenie mechanizmu, który ulży kredytobiorcom, dla których podwyższone raty kredytów hipotecznych staną się niemożliwe do udźwignięcia. "Kredyt w złotówkach ma być kredytem bezpiecznym, tak jak bank centralny ma być bezpartyjny" - wskazała posłanka.

Piątkowo-sobotni kongres jest pierwszym z siedmiu kongresów programowych, które mają dopracować i uaktualnić ofertę programową PO. Początkowo liderzy Platformy planowali, że wydarzenia te będą miały charakter szerokich, otwartych dyskusji, jednak ze względu na pandemię obecny kongres odbywa się zdalnie.

Formalnie kongres PO rozpoczął się w piątek. Tego dnia jednak posłowie Platformy i eksperci pracowali (również zdalnie) w ramach sześciu grup roboczych, poświęconych takim tematom, jak: kryzysowe zarządzanie państwem (liderem zespołu był Arkadiusz Myrcha), lokalny system bezpieczeństwa dostaw (Mateusz Bochenek), stabilny złoty (Izabela Leszczyna), zagrożenia pandemiczne (Marta Golbik), woda i żywność - strategiczne zasoby (Aleksander Miszalski) oraz bezpieczeństwo cyberprzestrzeni (Arkadiusz Marchewka). (PAP)

autorzy: Piotr Śmiłowicz, Marta Rawicz, Edyta Roś