Reklama

Sobotnie spotkanie w Madrycie stanowi kontynuację prac rozpoczętych podczas szczytu partii konserwatywnych w Warszawie, który odbył się na początku grudnia 2021 r.

Poza gospodarzem sobotniego szczytu Abascalem (Vox) i premierem Morawieckim (PiS) na kongres do Madrytu przybyli premier Węgier Viktor Orban (Fidesz), szefowa francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, Marlene Svazek (Wolnościowa Partia Austrii), Tom Van Grieken (belgijska partia Interes Flamandzki), Mart Helme (Estońska Konserwatywna Partia Ludowa), Aurelian Pavelescu (rumuńska Narodowo-Chłopska Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna), Krasimir Karakaczanow (Bułgarski Ruch Narodowy), oraz Waldemar Tomaszewski (Związek Chrześcijańskich Rodzin na Litwie).

Morawiecki: W końcowej deklaracji działania Rosji zostały jednoznacznie potępione

Morawiecki wskazał w sobotę na Facebooku, że spotkanie dotyczyło obrony Europy przed depopulacją, kryzysem gospodarczym i energetycznym, nierównościami społecznymi, a także centralizacją i pozbawianiem obywateli suwerennych państw Wspólnoty prawa do decydowania o swojej przyszłości.

"Bardzo dużo rozmawialiśmy też o niebezpieczeństwie ze wschodu: o ataku na naszą granicę z użyciem nielegalnych migrantów, a także o eskalacji agresywnych działań Rosji W. Putina wobec Ukrainy. Nie ma dziś poważniejszego zagrożenia dla pokoju na naszym kontynencie" - przekazał Morawiecki.

Premier przyznał, że doskonale zdaje sobie sprawę, że wielu polityków w Europie patrzy na Rosję inaczej niż Polska. "Żyjąc kilka tysięcy kilometrów od rosyjskich granic, często nie zdają sobie sprawy z tego jak realne jest zagrożenie – i chcieliby traktować W. Putina jak racjonalnego i odpowiedzialnego partnera, przymykając oczy na ponad dwie dekady jego agresywnej, często zbrodniczej polityki. Takie podejście do Rosji jest niestety w Europie zachodniej powszechne, niezależnie od sympatii politycznych, od prawa do lewa" - zwrócił uwagę.

Szef rządu podkreślił, że właśnie dlatego spotyka się z politykami oraz partiami, z którymi mamy wiele wspólnych poglądów, ale również o sprawach, na które mamy inną perspektywę. "Właśnie po to, żeby tłumaczyć im jak bardzo poważne jest niebezpieczeństwo ze strony Putina" - dodał.

Według Mateusza Morawieckiego te rozmowy przynoszą owoce, ponieważ podczas spotkania w Madrycie rozmawiano również o zagrożeniu płynącym ze wschodu. "Usłyszałem bardzo wiele głosów poparcia dla naszej polityki, dla skutecznego dbania o bezpieczeństwo granic. Padały także słowa o tym jak ważna jest obrona suwerenności i terytorialnej integralności wszystkich państw – w tym Ukrainy. Mówiła o tym również Marine Le Pen, krytykowana w niektórych polskich mediach. A w końcowej deklaracji przyjętej na dzisiejszym spotkaniu działania Rosji zostały jednoznacznie potępione. Chcę to podkreślić szczególnie mocno – i podziękować naszym europejskim partnerom za to, że razem z nami jasno i mocno wskazali na źródło najważniejszego dziś zagrożenia dla pokoju" - wskazał.

"Atak upolitycznionych sędziów na polską i rumuńską konstytucję"

Według relacji jednego z uczestników spotkania, premier Węgier Victor Orban w kontekście napięć między Rosją a Zachodem ocenił, że z Madrytu czy Paryża może trudniej dostrzec rozmiar niebezpieczeństwa, ale z perspektywy Węgier, Polski, czy państw bałtyckich jest to realne zagrożenie. "Liczę na pomoc wszystkich w deeskalacji sytuacji" - miał mówić Orban.

Z kolej szefowa francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen miała zaznaczyć że Unia stoi za bardzo z boku konfliktu z Rosją. I podkreślała że Francja chce doprowadzić do deeskalacji napięć na wschodniej flance NATO/UE.

"Potępiamy wszystkie działania, które mogą być zagrożeniem dla integralności terytorialnej suwerennych państw" - miała mówić Le Pen.

Lider organizującej spotkanie hiszpańskiej partii Vox Santiago Abascal poruszał m.in. temat energii. Hiszpański polityk miał podkreślać, że potrzebne jest - pozbawione ideologicznych uprzedzeń - porozumienie na rzecz taniej, zrównoważonej energii, w tym atomowej.

Holender Rob Roos mówił o wysokich cenach energii w Europie i - jak przekazało źródło PAP - winił za to dyrektywy europejskie; wyraził opinię, że Fit for 55 jest szkodliwy.

Źródło PAP przekazało też, że Aurelian Pavelescu z Rumunii mówił o ataku upolitycznionych sędziów na polską i rumuńską konstytucję i o tym, że zagraża to stabilności Unii.