Reklama

Tusk powiedział również w TVN24, że szanse na powstanie w Sejmie komisji śledczej ws. podsłuchów ocenia na 90 proc. "Oczywiście do tego potrzebne są także głosy tych, którzy dziś wspierają władzę. Tego typu gotowość została zadeklarowana" - powiedział przewodniczący PO.

Szef NIK Marian Banaś, który odpowiadał we wtorek na pytania członków senackiej komisji nadzwyczajnej ds. przypadków nielegalnej inwigilacji przy użyciu systemu Pegasus, zapowiedział, że NIK przeprowadzi pilną kontrolę ws. nadzoru państwa nad służbami specjalnymi, w której świadkiem ma być m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Przewodniczący PO Donald Tusk, pytany na antenie TVN24 o to, czy - według niego - prezes PiS pojawi się przed Izbą, by odpowiadać na pytania, odparł: "Obawiam się, że ten festiwal lekceważenia państwa prawa będzie także zaprezentowany w tym przypadku. Trudno mi sobie wyobrazić, by Kaczyński zdecydował się na takie przesłuchanie, bo to mogłoby oznaczać rzeczywiście koniec PiS i koniec jego kariery politycznej, gdyby rzeczywiście został zobowiązany, skutecznie zmuszony do wyznania całej prawdy o mechanizmach inwigilacji, prześladowania opozycji, podsłuchiwania i podglądania".

"Mało prawdopodobne jest, by (Jarosław Kaczyński) odważył się zeznawać przed NIK i oczywiście będzie za to ponosił, nie dziś, to jutro, konsekwencje, o charakterze prawnym i karnym, bo rzeczywiście obowiązek zeznania w przypadku NIK jest oczywisty i taki zupełnie bezdyskusyjny" - ocenił Tusk.

Przewodniczący PO pytany był również, czy jest szansa, że w Sejmie powstanie komisja śledcza ds. Pegasusa. "Wydaje się, że do końca tego tygodnia będzie już jasne, czy jest możliwa większość na powołanie komisji, która będzie badała sprawy legalności podsłuchów i tego typu procedur" - odpowiedział.

"Wydaje się, że jest grupa polityków, którzy dziś wspierają władzę, gotowych do powołania takiej komisji. Te rozmowy mają charakter dyskretny, więc proszę o cierpliwość, ale myślę, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin wyjaśni się, czy możliwe jest zbudowanie większości w tym Sejmie na rzecz powołania takiej komisji" - zaznaczył.

Dopytywany, na ile ocenia szanse powołania takiej komisji, odparł, że "na 90 procent". Na pytanie, czy prowadzone są w tej sprawie rozmowy z politykami Zjednoczonej Prawicy, odparł: "Powtórzę tylko, że jest bardzo realna szansa, by komisja śledcza powstała. Oczywiście do tego potrzebne są także głosy tych, którzy dziś wspierają władzę. Tego typu gotowość została zadeklarowana".

Tusk pytany był też o doniesienia "Gazety Wyborczej", która podała, że za pomocą Pegasusa szpiegowano ludzi związanych z PiS: byłego rzecznika partii Adama Hofmana, byłego posła Mariusza Antoniego K., byłego ministra skarbu Dawida Jackiewicza oraz Katarzynę Kaczmarek, żonę "agenta Tomka".

Szef PO pytany, czy jest tym zaskoczony, odparł: "Nie, bo znam obsesje (Jarosława) Kaczyńskiego, (Zbigniewa) Ziobry, podsłuchiwanie, już nie mówiąc o ich podwładnych, o legendarnym panu Wąsiku, którego osobistym prywatnym hobby było, zdaje się, słuchanie tak online setek podsłuchiwanych osób jeszcze w latach 2005-2007". "To, że oni mają obsesję i że mają takie, powiedziałbym, natręctwo, szczerze powiedziawszy, dość obrzydliwe, bo to już nie jest tylko polityka, to jest natura podglądaczy, to jest taka zwyrodniałość, która nie mieści się w głowie normalnemu człowiekowi" - powiedział lider Platformy.

Według amerykańskiej agencji prasowej Associated Press, powołującej się na ustalenia działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, za pomocą oprogramowania Pegasus inwigilowany był właśnie Brejza, a także adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek. Według Citizen Lab do telefonu Krzysztofa Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r. Polityk był wówczas szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali, że żadna służba nie złamała prawa, a kontrola operacyjna - jeśli była podejmowana - była prowadzona legalnie. Z kolei prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w tygodniku "Sieci", że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać. "Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia" - powiedział. Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji. "To całkowite bzdury" - oświadczył.(PAP)

Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka

sdd/ godl/