Premier Donald Tusk przekazał w sobotę, że sekretarz generalny NATO Mark Rutte przedstawił mu ocenę sytuacji w regionie oraz na froncie rosyjsko-ukraińskim. Szef rządu zaznaczył, że Polska i Sojusz Północnoatlantycki powinny być przygotowane na różne warianty wydarzeń, w tym ewentualne prowokacje ze strony Rosji. Jak ocenił, najbliższe sześć miesięcy może mieć kluczowe znaczenie.
„Mark Rutte przekazał mi właśnie swoją ocenę sytuacji w regionie i na froncie ukraińsko-rosyjskim” - poinformował premier Tusk w sobotnim wpisie na X. „Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje. Ukraina potrzebuje większego wsparcia w powietrzu, co ma także znaczenie dla naszego bezpieczeństwa” - dodał szef rządu. Wskazał, że udzielenie tego wsparcia to zadanie dla całej Europy.
Tusk ostrzega przed Rosją. „Najbliższe pół roku będzie rozstrzygające”
Premier podkreślił, że „najbliższe pół roku będzie rozstrzygające”, w związku z czym Polska i NATO muszą być przygotowane na „różne scenariusze”. „Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO” - zaznaczył Tusk.
Temat możliwej eskalacji napięcia ze strony Rosji został poruszony przez szefa rządu także w piątek wieczorem, podczas spotkania z uczestnikami Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie. - Wiele tygodni temu powiedziałem w wywiadzie, chyba dla „Financial Times”, że istnieje realne zagrożenie, że Rosja zdecyduje się na jakąś poważną prowokację, albo nawet na ograniczony atak, na któreś z państw Traktatu. I usłyszałem od wielu komentatorów, że Tusk zwariował - mówił szef rządu.
Tusk przyznał, że dobrze wiedział wtedy, co mówi. - Dziś już nikt nie ma wątpliwości, bo to nie jest związane tylko z wizytą szefa CIA w Moskwie, ale już od wielu tygodni te sygnały są też publicznie znane. Wiadomo, że Rosja szykuje się bardzo poważnie do eskalacji napięcia, zarówno w wojnie z Ukrainą, jak i w całym regionie, i że dla Rosji ta jesień i zima mają być kluczowe - wskazał premier.
Rosja może zmobilizować 600 tys. żołnierzy. Tusk mówi o krytycznych miesiącach
Zaznaczył przy tym, że „to nie są tajemnice, bo te rzeczy można rozpoznać”. - Są różne techniki rozpoznawania takich akcji, jak przygotowanie na przykład do mobilizacji. I w dość obiektywnych ocenach różnych służb Rosjanie chcą zmobilizować 600 tys. żołnierzy. W sytuacji gospodarczej Rosji to jest gigantyczne przedsięwzięcie. Jak się domyślacie, oni mają być zmobilizowani nie dla akcji pokojowych - mówił szef rządu. Podkreślił, że w związku z tym „musimy być przygotowani na różne ewentualności i z całą pewnością te najbliższe siedem, osiem miesięcy będzie krytyczne”.
Podczas spotkania w Olsztynie Tusk zapewnił, że „będziemy robili wszystko i robimy wszystko, aby NATO nie było tylko na papierze, tylko faktyczne”. - Jestem zdecydowanie zwolennikiem utrzymania jako najważniejszej zasady NATO tej zasady: jeden ze wszystkich, wszyscy za jednego - podkreślił.
W piątek wieczorem miał miejsce kolejny rosyjski atak powietrzny na Kijów i obwód kijowski. Pociski spadły m.in. na przedsiębiorstwo we wsi Myła w rejonie buczańskim na zachód od stolicy kraju. Szef kijowskiej obwodowej administracji wojskowej Tymur Tkaczenko poinformował, że na skutek rosyjskiego ataku na rejon (powiat) buczański w nocy z piątku na sobotę śmierć poniosło co najmniej 27 osób, a 42 zostały ranne - w tym czworo dzieci.(PAP)
ef/ pad/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu