"Wybór nie jest trudny. Kampania dostarczała codziennie dowodów na to, że Trump byłby fatalnym prezydentem (...). Jego doświadczenie, temperament i charakter czynią go kimś dramatycznie nieadekwatnym do roli głowy państwa, na które reszta demokratycznego świata patrzy jak na lidera" - argumentuje brytyjski tygodnik.

Zdaniem "Economista" te cechy kandydata Republikanów czynią go też osobą nienadającą się na naczelnego dowódcę najpotężniejszej armii świata, kontrolującego ponadto amerykański arsenał nuklearny.

"Już to powstrzymałoby nas od zagłosowania na Trumpa, gdybyśmy takim głosem dysponowali. Ale tak się składa, że jego program polityczny idzie w parze z jego osobowością" - kontynuuje "Economist".

Reklama

Tygodnik krytykuje założenia polityki fiskalnej i handlowej Trumpa oraz jego plany zrównoważenia budżetu państwa; "jego pomysły na temat dochodów i wydatków (budżetu) stanowią obrazę dla statystyki" - komentuje.

"Te wybory prezydenckie są bardziej istotne niż większość poprzednich" ze względu na to, że Trump obiecuje złamanie obecnego systemu i bazuje na przekonaniu części wyborców, że "im więcej ktoś wie, tym mniej można mu ufać" - argumentuje "Economist".

"Tak jak Trump, Clinton ma pewne pomysły, z którymi się nie zgadzamy. Jej plany podatkowe są skomplikowane, jej niechęć do umowy handlowej z Azją, którą niegdyś popierała, jest przygnębiająca" - zastrzega redakcja.

Ale większość jej programu politycznego "to program pragmatycznego centrum Partii Demokratycznej. (...) W Wielkiej Brytanii jej bazą ideologiczną byłby główny nurt Partii Konserwatywnej; w Niemczech byłaby Chrześcijańską Demokratką" - wyjaśnia "Economist".

Dodaje, że doświadczenie Clinton i zdrowy osąd mają znaczenie fundamentalne, tak jak jej kompetencje w zakresie polityki zagranicznej.

"Economist" podkreśla też, że Partia Republikańska potrzebuje reform, dla dobra samego ugrupowania, jak i Ameryki. "Zatem nasz głos oddajemy na Clinton i jej partię, po części dlatego, że Clinton nie jest Trumpem, ale też w nadziei na to, że może ona udowodnić, iż normalna polityka jest skuteczna dla normalnych ludzi - i takiej odnowy potrzebuje amerykańska demokracja" - konkluduje redakcja.(PAP)