Środowe posiedzenie sejmowej komisji śledczej będzie niejawne.

"Będziemy kontynuowali powoływanie doradców komisji, co jest procedurą złożoną. Pozostała kwestia jednego z doradców, którego osobę komisja musi jeszcze przegłosować" - poinformowała Wassermann. Chodzi o eksperta zgłoszonego z opóźnieniem przez Pawła Grabowskigo z klubu Kukiz'15.

Jak dodała, na środowe posiedzenie zostali zaproszeni "ci doradcy, którzy zostali już ustanowieni". Łącznie ma ich być 11. "Będziemy zwracać się o uruchomienie wobec nich procedury dostępu do informacji niejawnych" - zapowiedziała posłanka.

Reklama

Kolejnym punktem posiedzenie ma być rozpatrzenie wniosków dowodowych - dodała. "Mając już pewien materiał dowodowy, wiemy o co się dalej zwracać - o jakie dokumenty i do jakich instytucji. Mając już pewien zasób informacji jesteśmy w stanie występować o kolejne materiały" - wskazała.

Wassermann poinformowała, że do komisji wpłynęła już część materiału dowodowego, o który wnosiła komisja. "Wpłynęła już pewna część materiałów z prokuratury, ministerstwa sprawiedliwości, finansów, infrastruktury, z NBP, KNF oraz UOKiK" - wymieniała zaznaczając jednocześnie, że nie jest to jeszcze cały materiał przesłany przez te instytucje.

Reklama

"Będziemy ponadto omawiali kwestie ustaleń z prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku" - dodała. Spotkanie to odbyło się przed dwoma tygodniami i miało m.in. dotyczyć omówienia postępowania prowadzonego w sprawie Amber Gold.

Powołana w lipcu tego roku komisja śledcza ma zbadać i ocenić prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Zbadać ma też działania, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.

W śledztwie, prowadzonym prokuraturę wspólnie z ABW przesłuchano prawie 20 tys. świadków, a akta sprawy liczą ponad 16 tys. tomów.

Według łódzkich śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Zdaniem śledczych klienci Amber Gold od początku przy zawieraniu umów byli wprowadzani w błąd co do sposobu przeznaczenia zainwestowanych przez nich pieniędzy - zapewniano ich, że za pieniądze kupowane będzie złoto, srebro lub platyna, co potwierdzać miały wystawiane certyfikaty. Lokaty rzekomo miały być ubezpieczone i gwarantowane przez Fundusz Poręczeniowy AG, na który klienci musieli wpłacać 1 proc. wartości każdej lokaty.

Obok oszustwa znacznej wartości oskarżonym zarzuca się także pranie pieniędzy wyłudzonych od klientów parabanku. Oskarżeni wielokrotnie - według śledczych - przelewali je na różne konta bankowe m.in. spółek grupy Amber Gold oraz innych podmiotów i osób.

Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces Marcina P. i jego żony trwa od 21 marca przed gdańskim Sądem Okręgowym. (PAP)