Premier Valls: Ryzyko zamachów we Francji wciąż bardzo wysokie

Francja
FrancjaShutterStock
10 kwietnia 2016

Odnosząc się do informacji, że komórka dżihadystyczna, która 22 marca przeprowadziła zamachy w Brukseli, początkowo chciała zaatakować w Paryżu, premier Francji Manuel Valls ocenił w niedzielę, że jest to dowód na to, iż jego kraj wciąż jest zagrożony atakami.

W niedzielę prokuratura federalna w Belgii podała, że grupa terrorystyczna początkowo chciała uderzyć we Francji, podobnie jak w listopadzie 2015 roku, ale zmieniła plany w związku z aresztowaniami kluczowych podejrzanych w belgijskiej stolicy.

"To dodatkowy dowód na bardzo wysoki poziom zagrożenia w całej Europie i oczywiście przede wszystkim we Francji" - oświadczył Valls, który w niedzielę przebywa w Algierze.

"Nie zmniejszymy naszej czujności" - zapewnił premier. "To także oznacza, że zagrożenie istnieje i że musimy być zmobilizowani" - podkreślił. Jak dodał, dzięki trwającym śledztwom "dowiemy się więcej" na ten temat, a "na tym etapie dalsze spekulacje nie są potrzebne".

Agencja Associated Press wskazuje, że niedzielny komunikat belgijskiej prokuratury potwierdza to, co już wcześniej podejrzewano: seria obław i aresztowań w Brukseli, w tym schwytanie koordynatora listopadowych zamachów w Paryżu Salaha Abdeslama, popchnęła terrorystów do działania.

Dotychczasowe śledztwo wskazuje na bliskie związki między komórką stojącą za atakami w Brukseli a grupą, która na jesieni przeprowadziła ataki we francuskiej stolicy. W atakach z 22 marca w Brukseli zginęły 32 osoby; w listopadowych zamachach w Paryżu śmierć poniosło 130 osób.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.