Parafianowicz: Kiedy minister powoła departament epistolarny MSZ

Polski MSZ pod kierownictwem Witolda Waszczykowskiego nie będzie łagodny wobec zagranicznych krytyków zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego. Wysocy rangą urzędnicy w rozmowie z nami powiedzieli, że domniemany przeciek z Komisji Weneckiej zostanie potraktowany jako casus belli, a zapowiedzią twardej postawy jest list wiceszefa MSZ Aleksandra Stępkowskiego do sekretarza generalnego Rady Europy Thorbjorna Jaglanda. Czytamy w nim, że „przeciek projektu opinii niewątpliwie w poważny sposób podważył zaufanie, jakim obdarzono Radę Europy i Komisję Wenecką” (swoją drogą zastanawiam się, na ile twarde są dowody MSZ w kwestii tego, że przeciek był celowy i dokonali go właśnie przedstawiciele Komisji Weneckiej).

673220-zbigniew-parafianowicz-2.jpg
Zbigniew Parafianowicz

Jeden z naszych rozmówców jest przekonany, że Polska, przyjmując taką taktykę, nie ma nic do stracenia. – Węgry krytykowano, a Orban i tak po cichu zrobił to, co chciał. Coś tam złagodził, ale zasadniczo wszystkie swoje pomysły przeforsował. Potem sprawa przycichła – komentował dyplomata. W tym toku rozumowania wszystko się zgadza tylko do połowy. Prawdą jest, że Komisja Wenecka to nie wyrocznia, a jej opinie są niewiążące. Jagland czy Timmermans nic Polsce nie zrobią. Mogą szczekać, ale nie kąsać – jak mawia Orban.

Pozostało 82% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.