Polski MSZ pod kierownictwem Witolda Waszczykowskiego nie będzie łagodny wobec zagranicznych krytyków zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego. Wysocy rangą urzędnicy w rozmowie z nami powiedzieli, że domniemany przeciek z Komisji Weneckiej zostanie potraktowany jako casus belli, a zapowiedzią twardej postawy jest list wiceszefa MSZ Aleksandra Stępkowskiego do sekretarza generalnego Rady Europy Thorbjorna Jaglanda. Czytamy w nim, że „przeciek projektu opinii niewątpliwie w poważny sposób podważył zaufanie, jakim obdarzono Radę Europy i Komisję Wenecką” (swoją drogą zastanawiam się, na ile twarde są dowody MSZ w kwestii tego, że przeciek był celowy i dokonali go właśnie przedstawiciele Komisji Weneckiej).
Jeden z naszych rozmówców jest przekonany, że Polska, przyjmując taką taktykę, nie ma nic do stracenia. – Węgry krytykowano, a Orban i tak po cichu zrobił to, co chciał. Coś tam złagodził, ale zasadniczo wszystkie swoje pomysły przeforsował. Potem sprawa przycichła – komentował dyplomata. W tym toku rozumowania wszystko się zgadza tylko do połowy. Prawdą jest, że Komisja Wenecka to nie wyrocznia, a jej opinie są niewiążące. Jagland czy Timmermans nic Polsce nie zrobią. Mogą szczekać, ale nie kąsać – jak mawia Orban.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Powiązane
