Przed szczytem Unii Europejskiej dla Niemiec słowem kluczem pozostaje solidarność. Ma ona wymuszać postawy zgodne z celami Berlina. Bez względu na cenę, jaką przyjdzie Europie zapłacić za instrumentalne traktowanie tego terminu.
Cofnijmy się na chwilę do roku 2011. Wówczas, niecałe pół roku po wybuchu arabskiej wiosny, przez Morze Śródziemne do Włoch zaczęły docierać łodzie z obywatelami państw Afryki Północnej. Po raz pierwszy pojawiła się również propozycja relokacji, czyli przenoszenia kwotowo migrantów z jednego państwa UE do drugiego. Rzym najbardziej liczył wówczas na solidarność Berlina. Silnego gracza. Europejskiego przywódcy. Równocześnie pęczniał konflikt włosko-francuski, którego natura była podobna do tego, co dzieje się dzisiaj. Włosi nie respektowali porozumienia Dublin II, pozwalając na dalszy marsz na Zachód migrantów. Rolę węgierskiej miejscowości Röszke pełniła włoska Ventimiglia.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
