Znane powiedzenie o tym, że historię piszą zwycięzcy, trzeba nieco przystosować do współczesnych czasów. Historii nie piszą już zwycięzcy, lecz ci, którzy prowadzą skuteczniejszą politykę historyczną, nawet jeśli wcześniej byli przegranymi.
Coraz częściej się bowiem okazuje, że ci, którzy wywołali wojnę – zresztą przegraną – wcale nie byli tak do końca źli, bo przecież większość z nich też była jakoby ofiarą systemu, zaś ci, którzy byli w tej wojnie pierwszą ofiarą, wcale nie byli tacy niewinni, bo przecież przy okazji pomagali w zbrodniach. Pierwszy problem – że ta nowo pisana historia jest nieprawdziwa, drugi – że dotyczy nas, trzeci – że w przeciwieństwie do dwóch naszych sąsiadów, tych największych, polityki historycznej nie prowadzimy wcale. I jeśli się to nie zmieni, historię wygranej wojny będziemy przegrywać coraz bardziej.
Oczywiście trudno mieć pretensje do władz III RP, że nie zajęły się od razu polityką historyczną, bo tuż po 1989 r. mieliśmy dużo innych zmartwień, byliśmy krajem na dorobku i w ogóle wiele rzeczy miało wyglądać inaczej. Zresztą teraz byłoby to płakaniem nad rozlanym mlekiem. Teraz krajem na dorobku nie jesteśmy, nasz dobrobyt nie jest uzależniony od kredytów z Berlina, Moskwy czy Waszyngtonu i najwyższy czas, byśmy bardziej zdecydowanie walczyli o swoją prawdę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.