„Gierka. Człowieka z węgla” przeczytałem nie tylko z ciekawości. Chciałem sprawdzić, czy 25 lat po przełomie da się już w Polsce pisać o dekadzie lat 70. bez z góry założonej tezy. I jestem zbudowany.
Analiza epoki Sztygara (tak na Gierka mówił Jarosław Iwaszkiewicz) to ambitne zadanie. Bo autor musi się zmierzyć z kilkoma wzajemnie sprzecznymi narracjami. Z jednej strony jest więc opowieść oficjalna: Gierek zadłużył Polskę i wywołał zapaść lat 80. To przez niego kraj leżał więc w roku 1989 „w gruzach” – by użyć wykładni autorstwa prezydenta Komorowskiego. Z tą narracją ostro konkuruje opowieść o złotych latach 70. – prawdopodobnie najdostatniejszej dekadzie PRL – powtarzana pokątnie i z nostalgią zwłaszcza przez przegranych polskiej transformacji. Te dwie legendy wyznaczają ramy, w których każdy polski biograf Gierka musi się zmieścić. Bo przed nimi nie ucieknie i choćby nie wiem, jak próbował, zawsze będzie bliższy jednej z nich.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.