Dobrze, że do budżetów rządowych trafiło mniej pieniędzy - tak aferę "Luxleaks" komentuje europoseł Janusz Korwin-Mikke. Z dochodzenia dziennikarskiego wynika, że Wielkie Księstwo Luksemburg podpisało tajne układy z ponad 300 międzynarodowymi korporacjami, by umożliwić im płacenie niższych podatków. Urzędy podatkowe odnotowały ogromne straty.
Reklama

Janusz Korwin Mikke uważa jednak, że takie działania były korzystne. Jego zdaniem inaczej pieniądze zostałyby zmarnowane "Dzięki działalność Wielkiego Księstwa Luksemburg, ludzie płacili niższe podatki, w wyniku czego te firmy mogły sprzedawać taniej swoje towary, w wyniku czego mniej pieniędzy trafiało do skarbów różnych państw i to jest korzystne dla gospodarki, bo wtedy ludzie mieli więcej pieniędzy, wydawali na rzeczy pożyteczne. Gdyby te pieniądze trafiły do budżetu to by były wydane na jakieś fotoradary, aparaty podsłuchowe. Pieniądze, które idą do kasy rządowej to jest 40 procent straty" - powiedział dziennikarzom Korwin Mikke.

Dziś aferę luskemburską skomentował także sam szef Komisji Europejskiej Jean Claude-Juncker, który był premierem Luksemburga w czasie, gdy tajne porozumienia były zawierane. Na konferencji prasowej podkreślał, że żałuje jeśli działania luksemburskiej administracji doprowadziły do unikania podatków przez wielkie korporacje. Przyznał, ze ponosi polityczną odpowiedzialność za to co się stało. Oszustwom podatkowym w związku ze skandalem "Luxleaks" została poświęcona dziś także specjalna debata w Parlamencie Europejskim z udziałem Junckera.