Wiele wskazuje, że Donald Tusk mimo oficjalnych zaprzeczeń jednak wybierze się do Brukseli. Jeśli podąży tam także Radosław Sikorski, PO będzie miała kłopot
Polska ma szanse na jedno z dwóch kluczowych stanowisk w UE. Przewodniczącego Rady Europejskiej lub szefa unijnej dyplomacji. Jeśli pierwsze stanowisko wezmą chadecy, socjaliści dostaną wysokiego przedstawiciela do spraw polityki zagranicznej. I odwrotnie. O tym, który wariant jest teraz najbardziej prawdopodobny, wie tylko Herman Van Rompuy.
Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj, że gramy o jak najwyższą stawkę. – Staraliśmy się europejską grę zaplanować szczegółowo i wariantowo, celem uzyskania maksymalnego wpływu polski na wspólnotę europejską – mówił Tusk. Objęcie przez szefa rządu stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej mieściłoby się w logice jego wypowiedzi. Ta funkcja ma kilka zalet: przewodniczący pierwszy widzi rodzące się kompromisy, poznaje stanowisko krajów członkowskich i balansuje je. Tym samym może mieć wpływ na kształt porozumienia w najważniejszych dla UE sprawach zatwierdzanych przez unijne szczyty. Szef Rady nie narzuci Unii swojego zdania, ale może sterować w kierunku preferowanych przez siebie rozstrzygnięć.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.