Hamas rośnie w siłę dlatego, że w Strefie Gazy nie ma szans na normalne życie. To nie same bombardowania, a brak prądu, wody oraz wszechobecna bieda pchają Palestyńczyków ku Hamasowi i radykalnym rozwiązaniom. Tak o sytuacji w ogarniętej konfliktem Strefy Gazy mówił w PR24 Mariusz Borkowski, były korespondent na Bliskim Wschodzie.

Zdaniem Mariusza Borkowskiego, sytuacja w Strefie Gazy jest nie do rozwiązania i nie zanosi się na trwały rozejm. Obecny premier Izraela, Benjamin Netanjahu, chcąc ponownie wygrać wybory, nie może być niezdecydowany wobec Hamasu. Z kolei rozprawienie się z islamistami może doprowadzić do nieprzewidywalnych efektów. "Na miejscu Hamasu mogą pojawić się dużo bardziej radykalne organizacje, choćby takie jak Dżihad Islamski. Cywile ze Strefy Gazy pójdą za kimkolwiek, kto obieca im polepszenie bytu" - dodaje Borkowski.

Wojna w Gazie trwa od 29 dni. Liczbę ofiar konfliktu po stronie palestyńskiej szacuje się na 1868 osób zabitych i 9,5 tysiąca rannych. Po stronie izraelskiej wojna pochłonęła życie 68 osób.