Woś: Nie całkiem prorosyjscy

Panuje u nas przekonanie, że Niemcy to największy adwokat Rosji w świecie Zachodu. Dochodzące zza Odry reakcje na kryzys krymski po raz kolejny dowodzą, że rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana. Wszystko dlatego, że nakładają się tu na siebie dwa obrazy. Pierwszy to przekaz medialny. Pod tym względem niemieckie gazety, portale czy serwisy informacyjne nie są jakoś znacząco odmienne od mediów polskich.


Próżno tu szukać jakiegoś szczególnego zrozumienia dla rosyjskiej polityki wobec Ukrainy. Można nawet powiedzieć, że świadomi powagi sytuacji komentatorzy chcą przede wszystkim opowiedzieć się po właściwej (a więc zachodniej) stronie. A nie wikłać w finezyjne tłumaczenie motywacji Moskwy. Władca Kremla jest tu więc kreślony grubą i mocno uproszczoną kreską.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png