Michaił Chodorkowski - z rodziną w Szwajcarii. W pociągu który zabrał go z Berlina do Bazylei, powiedział szwajcarskiej telewizji publicznej, że zawsze będzie ujmował się więźniami politycznymi.

"Praca na rzecz uwolnienia skazanych niesłusznie , to obowiązek kazdego obywatela, to nie ma związku z polityką" - powiedział szwajcarskim dziennikarzom. Chodorkowski spotkał się z żoną Iną, córką i dwoma synami. Dziennikarzom powiedział, że dwaj jego najmłodsi synowie chodzą do szkoły w Szwajcarii i że wkrótce rozpoczną zajęcia. Nie wiadomo gdzie dokładnie żyje rodzina byłego szefa Jukosu.

Z informacji podanych przez władze Szwajcarii wynika, że Chodorkowski otrzymał 3-miesięczną wizę. Jego rzeczniczka poinformowała, że z radością przyjął dezyję władz szwajcarskich podkreślając, że to drugi kraj który pozwala mu "oddychać wolnością". Jak wynika z informacji umieszczonej na jego stronie internetowej, nie ma jeszcze sprecyzowanych planów odnośnie tego , gdzie zamierza się osiedlić. W oświadczeniu tam zamieszczonym czytamy, że jest wdzięczny szwajcarskim władzom za podjęte przez nie decyzje w tym za zajęcie zasadniczego stanowiska w sprawie jego wieloletniego niesłusznego przetrzymywania w więzieniu.

Ułaskawiony przez rosyjskiego prezydenta były prezes Jukosu przebywał w niemieckiej stolicy od 20 grudnia. Przyleciał do Berlina niemal natychmiast po opuszczeniu kolonii karnej. Ostatnie tygodnie spędził w jednym z berlińskich hoteli. Wyjazd do Szwajcarii nie jest niespodzianką. Mieszka tam żona Chodorkowskiego i jego dwóch synów. Media w Szwajcarii donosiły, że Chodorkowski ulokował część swojego majątku w tamtejszych bankach. Szacuje się, że jest to około 160 milionów euro.

Reklama