Mało wnikliwa kontrola poselskich wydatków: Połowa biur wzbudza wątpliwości

Budynek polskiego Sejmu
Budynek polskiego SejmuMedia / bpr.sejm.gov.pl/Krzysztof Białoskórski
19 grudnia 2013

 Od początku roku Kancelaria Sejmu prześwietliła sprawozdania finansowe 141 biur poselskich. W połowie przypadków wykryto nieprawidłowości.

W tym roku kancelaria sprawdzała przede wszystkim biura posłów, którzy sprawują swój mandat po raz pierwszy. Łącznie 141 biur, z których wątpliwości wzbudziły dokumenty pozostałych 70 posłów. Kontrolerzy zarzucili im m.in. opieszałość w przesyłaniu dokumentacji pracowniczej, błędy w umowach i włączanie do sprawozdania wydatków niedozwolonych. Kancelaria nie precyzuje, jakie konkretnie były to wydatki, tłumacząc, że stały się one wydatkami prywatnymi posłów, za które muszą zapłacić z własnej kieszeni, a tym samym kancelaria nie jest uprawniona do ich opisywania. Kilka lat temu głośno było o nietypowych zakupach posła Stanisława Łyżwińskiego, który przedstawił np. faktury na zakup ziemniaków za 3 tys. zł.

– Nadużycia wciąż się zdarzają, ale to margines – mówi wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Ryczałt na prowadzenie biura poselskiego wynosi 12,15 tys. zł miesięcznie. Z tych pieniędzy opłacani są asystenci, tłumaczenia, ekspertyzy, czynsz, rachunki za prąd, gaz czy telefon oraz wydatki za benzynę i podróże służbowe pracowników. Pole do nadużyć jest więc spore. W przeszłości zdarzały się przypadki otwierania biura we własnym mieszkaniu, zatrudniania fikcyjnych pracowników albo członków rodziny czy zakup sprzętu, którego cena przyprawiała o zawrót głowy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.