Nieznane informacje na temat policyjnej akcji, do których dotarł DGP, wskazują, że dowodzący operacją popełnili poważne błędy. Ich konsekwencją mogła być nie tylko śmierć 17-letniej Kamili M., lecz i zagrożenie życia funkcjonariuszy
Dramat rozgrywający się na początku stycznia na jednym z osiedli w Sanoku śledziła cała Polska. Miejscowy przestępca, 32-letni Andrzej B., najpierw z okien swojego mieszkania ostrzelał policyjny radiowóz, a następnie zabarykadował się w lokalu wraz ze swoją partnerką – 17-letnią Kamilą M. Po kilkunastu godzinach policja znalazła ich ciała. Od tamtej chwili nie milkną głosy, że za niepowodzenie akcji odpowiada sama policja. Ale ta się broni.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)