Eskalacja konfliktu USA z Iranem może zmniejszyć szansę na reelekcję Baracka Obamy - sugeruje wtorkowy "New York Times", przedstawiając niełatwy dylemat, przed którym stoi amerykański prezydent.

Jak pisze dziennik, Obamę czeka w tym roku wybór, którego konsekwencją może być "albo zakłócenie procesu uzdrawiania gospodarki po recesji, albo nadszarpnięcie wizerunku silnego przywódcy". W obu wypadkach republikański rywal w wyborach będzie miał przeciwko niemu potężne argumenty.

Przyczyną jest ustawa o sankcjach ekonomicznych wobec Iranu, uchwalona w grudniu przez Kongres i zatwierdzona przez Obamę. Przewidują ona nałożenie embarga na transakcje z bankiem centralnym Iranu, przez który przechodzą płatności za irańską ropę naftową. Zgodnie z ustawą USA będą musiały podjąć działania przeciwko krajom nadal kupującym ropę od Iranu za pośrednictwem tego banku, nawet jeśli będą to sojusznicy Ameryki.

Po długich naleganiach Białego Domu Kongres złagodził pierwotny projekt ustawy. Według jej ostatecznej wersji Obama może opóźnić wspomniane działania (w praktyce ekonomiczne) przeciwko krajom wyłamującym się z embarga lub niektóre takie państwa spod niego wyłączyć, jeśli uzna, że embargo wywoła nadmierne szkody na rynku ropy.

Zdaniem wielu ekspertów zwyżka ceny tego surowca np. do 150 dolarów za baryłkę może spowolnić wzrost gospodarki USA do 1 proc. w skali rocznej, co doprowadzi do ponownego wzrostu bezrobocia.

"Jednak zastosowanie obu tych wyjść awaryjnych (zwłoki lub uchylenia embarga wobec wybranych państw - PAP) może narazić prezydenta na zarzut, że jest miękki w stosunku do Iranu" - zauważa "NYT".

Panuje szeroko rozpowszechniony pogląd, że program atomowy Iranu, przedstawiany przez tamtejszy rząd jako pokojowy, w rzeczywistości ma na celu produkcję broni jądrowej.

Obama postawił na zaostrzenie sankcji, aby zmusić reżim w Teheranie do rezygnacji z tych planów. Administracja powtarza, że "nie wyklucza żadnej opcji" - co jest eufemizmem na użycie siły - ale pragnie uniknąć akcji militarnej, która w ocenie licznych ekspertów byłaby bardzo ryzykowna.

Tymczasem główny kandydat Republikanów do nominacji prezydenckiej Mitt Romney krytykuje Obamę, twierdząc, że nie podejmuje on wystarczających działań, by pokrzyżować nuklearne plany Iranu.

"Jeżeli znowu wybierzemy Baracka Obamę, Iran będzie miał broń nuklearną. Jeżeli wybierzemy Mitta Romneya, nie będzie jej miał" - mówił faworyt GOP w listopadzie w Karolinie Południowej. W sobotę odbędą się tam prawybory, które mają wyłonić kandydata Republikanów do nominacji prezydenckiej.

Dodatkowym czynnikiem jest groźba, że Izrael przypuści jednostronny atak na irańskie instalacje nuklearne. Kraj ten czuje się zagrożony zbrojeniami Iranu, w tym budową rakiet, które mogą trafić w izraelskie cele.

Jak powiedział główny sponsor ustawy o sankcjach, republikański senator Mark Kirk, "im bardziej będzie się je (sankcje) osłabiać, tym bardziej prawdopodobna staje się wojskowa operacja Izraela".