Premier Donald Tusk zapewnia, że spot PO zatytułowany "Oni pójdą na wybory, a Ty?", nie ma na celu straszenia, tylko motywowanie osób niezdecydowanych do pójścia na wybory. Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa natomiast, że kojarzenie PiS z zamieszkami na stadionach to "bezczelne nadużycie".



W nowym spocie PO pokazane są m.in. sceny, które rozgrywały się wokół krzyża, który od katastrofy smoleńskiej przez dłuższy czas znajdował się przed Pałacem Prezydenckim; widać emocjonalne, momentami agresywne zachowanie niektórych osób spośród gromadzących się wokół krzyża - skierowane m.in. wobec młodych ludzi czy strażników miejskich.

W spocie pojawią się także migawki z zamieszek na stadionie, pokazany jest m.in. atak na operatorkę telewizyjną w Bydgoszczy po zakończeniu finału Pucharu Polski. Te obrazy przerywane są pojawiającymi się na czarnym tle białymi napisami: "Oni pójdą na wybory", "A Ty?".

Reklama

"To nie jest spot, który ma kogokolwiek czymkolwiek postraszyć. To jest spot skierowany do tych ludzi, którzy bardzo często mają jakiś pogląd polityczny, ale nie mają wystarczającej motywacji, żeby pójść wybierać" - powiedział premier w poniedziałek dziennikarzom w Katowicach, odpowiadając na pytanie o ten spot.

Według Tuska, "nie od dziś wiadomo, że najlepiej mobilizują się ci, którzy są albo wściekli, albo mają jakąś taką negatywną emocję".

Reklama

"Bardzo byśmy chcieli, by ludzie, którzy mają w sobie też poczucie, czy taką potrzebę spokoju, ładu, bezpieczeństwa i nie są zmotywowani do pójścia do wyborów, żeby naprawdę uświadomili sobie, że niektórzy pójdą na 100 proc. wybierać, ale mogą wybrać taką rzeczywistość, która nie będzie odpowiadała tym spokojnym, ale niezdecydowanym by pójść" - powiedział premier.

W jego opinii, "to film, który pokazuje, co może się w Polsce stać, jeśli ludzie odwrócą się plecami, () nie pójdą wybierać". "Uważam, że te wybory są tak poważne, a sam wybór nie jest wielki wysiłkiem, że każdy kto ma jakiś pogląd, jakąś opinię powinien pójść" - powiedział Tusk.

Szef rządu przekonywał do udziału w wyborach, podkreślając, że właśnie takiej zachęcie - a nie straszeniu wyborców PiS-em - ma służyć nowy spot wyborczy PO. "Jak ty nie pójdziesz na wybory, to kto inny za ciebie wybierze (). Bo ktoś na pewno pójdzie na wybory i ci, którzy zostaną w domu, mogą się zdziwić następnego dnia. Chciałbym oszczędzić im tego zdziwienia. Kiedy mówię: idźcie głosować, nie mam wcale pewności, że ci wszyscy, którzy mnie posłuchają, pójdą na mnie głosować" - przekonywał premier.

Z kolei Jarosław Kaczyński pytany o spot PO, powiedział, że "to jest stara metoda". "Przypomnę, że wkład PO w porządek na stadionach jest następujący: odrzucenie naszej ustawy, która prowadziłaby do znacznego zaostrzenia walki z takimi zjawiskami jak wnoszenie białej broni na stadiony, tzw. ustawki, no wszystkie te rzeczy, które są rzeczywiście niebezpieczne, często niebezpieczne nawet dla życia i wprowadzenie - oczywiście wbrew naszym protestom i wbrew protestom wszystkich, łącznie z organizacjami kibiców - piwa, czyli alkoholu na stadiony" - powiedział szef PiS.

To jest - kontynuował Kaczyński - "ich wkład, więc jeżeli dziś oni straszą kibicami kojarząc ich z nami, straszą tymi wydarzeniami, to jest to po prostu zwykłe nadużycie i to wyjątkowo wręcz bezczelne".



Dopytywany, szef PiS powiedział, że do wydarzeń przed krzyżem, który stał przed Pałacem Prezydenckim, nie chce wracać. "Sądzę, że jeszcze kiedyś te filmy, które tam nakręcono, to wszystko, będzie odpowiednio ocenione przez właściwe organy państwa, bo to na tym poziomie powinna być reakcja" - dodał jednak Kaczyński.

Do spotu PO odniósł się też rzecznik PiS Adam Hofman, zdaniem którego, jest to "czysta manipulacja w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej". "PO najpierw udawała, że buduje, później podróżowała klimatyzowanym autokarem, a teraz histeryzuje i straszy. Ja nie wiem czy to jest najlepsza rekomendacja, by rządzić Polską" - powiedział Hofman

Jarosław Kaczyński zapytany został także o spot radiowy premiera, który wyemitowano w poniedziałek rano. Tusk mówi w nim m.in., że potrzebna jest uczciwa rozmowa o przyszłości Polski, a okres kryzysu to nie czas na happeningi ani dzielenie Polaków. Premier mówi w nim też, że kryzys to nie jest czas na naukę i szkolenie dla niedoświadczonych.

"Jeśli chodzi o sprawdzonych ludzi, no wie pan, jeśli ktoś głosząc ciągle o oszczędności, odmawiając stworzenia jakiegokolwiek pakietu interwencyjnego, jednocześnie zrobił 300 mld dodatkowych długów, to co on zrobi, jak będzie druga faza kryzysu? Jeżeli to jest sprawdzony człowiek, to przepraszam bardzo, kto nie jest sprawdzony?" - mówił Kaczyński.