Obiecywali 100 tys. zł premii i pensje, o jakich polscy kolejarze mogli wcześniej jedynie marzyć. Potem, po zaledwie ośmiu miesiącach działalności na krajowych trasach, czeski RegioJet oznajmił, że się wycofuje. Około 100 pracowników straciło pracę. Wielu z nich nie ma już dokąd wracać — dawni pracodawcy odmówili przyjęcia ich z powrotem - informuje Onet.pl.
3 maja 2026 r. żółte pociągi czeskiego przewoźnika po raz ostatni wyjechały na polskie tory w ruchu krajowym. Zakończyły się połączenia z Gdyni do Krakowa oraz z Poznania do Warszawy. RegioJet co prawda nadal będzie obecny w Polsce, lecz wyłącznie na dwóch trasach międzynarodowych — z Warszawy i Przemyśla do Pragi — obsługiwanych przez czeskich kolejarzy.
Decyzję o wycofaniu ogłosił właściciel firmy Radim Jančura, zrzucając winę na otoczenie rynkowe. W oficjalnym komunikacie spółka wskazała na „drapieżną politykę cenową" konkurencji, blokowanie dostępu do infrastruktury oraz zakończenie kampanii marketingowej na dworcach. PKP Intercity stanowczo zaprzeczyło tym zarzutom, podkreślając, że nie posiada kompetencji do kształtowania zasad dostępu do infrastruktury, a decyzja o wycofaniu się RegioJet jest czysto biznesową sprawą jego zarządu.
Tymczasem dla pracowników te spory między spółkami mają dziś znaczenie drugorzędne. Liczą się fakty: brak wypłat, brak odpraw i brak miejsca pracy.
Rekrutacyjna ofensywa i obietnice bez pokrycia
Na przełomie 2025 i 2026 roku RegioJet prowadził intensywną kampanię rekrutacyjną w Polsce, kusząc maszynistów i kierowników pociągów wysokimi wynagrodzeniami oraz premiami na start. Strategia była prosta: zaoferować stawki niedostępne w polskich spółkach kolejowych i w ten sposób przejąć doświadczonych pracowników z rynku. Maszynista podpisujący umowę w styczniu 2026 r. mógł w ciągu pierwszego roku otrzymać łącznie 100 tys. zł premii — 50 tys. zł od razu, kolejne transze po zakończeniu okresu próbnego, po pół roku i po roku pracy. Kierownik pociągu mógł liczyć na 50 tys. zł, wypłacanych w czterech ratach. Kolejowy PortalNakolei
Do tego dochodziły ponadprzeciętne wynagrodzenia zasadnicze. Maszyniści mogli zarabiać nawet 18 tys. zł miesięcznie z dodatkami, a konduktorzy — ponad 13 tys. zł. Stewardzi otrzymywali 7 tys. zł brutto, pracownicy biurowi — maksymalnie 11 tys. zł brutto. Na takich warunkach wielu kolejarzy zdecydowało się opuścić dotychczasowych pracodawców.
Pierwsza krajowa trasa RegioJet ruszyła 18 września 2025 r. na odcinku Kraków–Warszawa. Początkowo obsługiwali ją częściowo delegowani kolejarze z Czech, z czasem jednak spółka budowała własny, polski zespół. Łącznie zatrudniła w Polsce około 100 osób: ponad 70 stewardów, kilkudziesięciu maszynistów i kierowników pociągów, rewidenta w Krakowie oraz pracowników manewrowych i biurowych.
Rewidenci i freelancerzy — logistyczna układanka
Organizacja pracy w RegioJet wymagała niestandardowych rozwiązań. Pociągi docierające do Poznania, Gdyni czy Warszawy musiały mieć przepiętą lokomotywę z przodu na tył składu. Ponieważ etatowy rewident stacjonował w Krakowie i spinał skład tam, w każdym innym węźle konieczna była obecność dodatkowego specjalisty. Spółka musiała podpisywać umowy na zlecenia z rewidentami, którzy specjalnie dojeżdżali w tym celu do kolejnych miast. To rozwiązanie doraźne, lecz w warunkach polskiego rynku jedyne dostępne.
W RegioJet przez ostatnie miesiące stworzyła się bardzo dobra ekipa" — mówi Dominika, jedna ze stewardek — cytowana przez Onet. - Część osób była na kolei świeża, ale wielu przeszło z innych przewoźników. Choć notorycznie brakowało nam niemal wszystkiego, większość pasażerów była z naszych usług zadowolona. Dziś zastanawiam się, na co to wszystko było, bo zostaliśmy na przysłowiowym lodzie.
Szok po ogłoszeniu decyzji
9 kwietnia 2026 r. pracownicy dowiedzieli się, że pracodawca wycofuje się z Polski. Informacja przyszła nagle — Radim Jančura przekazał ją w liście skierowanym do zespołu, dziękując za zaangażowanie w budowę obecności RegioJet na polskim rynku. Oficjalne wypowiedzenia dotarły kilkanaście dni później, gdy decyzja była już powszechnie znana. Kolejowy Portal
„RegioJet jeszcze pod koniec marca zatrudniał nowe osoby" — opowiada Paweł, steward z Warszawy, również w rozmowie z Onetem. — „Pracowałem z człowiekiem, który o tym, że firma zwija się z Polski, dowiedział się podczas swojego pierwszego kursu. O wypowiedzeniach poinformowano nas oficjalnie, gdy cała Polska już to wiedziała, bo prezes Jančura puścił post w mediach społecznościowych".
Od 3 maja co najmniej 90 proc. wszystkich pracowników RegioJet w Polsce straciło zatrudnienie.
Odprawy — tylko nieliczni cokolwiek dostaną
Forma zatrudnienia miała kluczowe znaczenie dla tego, co pracownicy otrzymają po zwolnieniu. Spółka pozwalała im samodzielnie wybierać między umową o pracę a umową zlecenie. Osoby na rocznych umowach o pracę mogą liczyć na odprawę w wysokości jednego wynagrodzenia. Zatrudnieni na trzymiesięcznym okresie próbnym — nie dostaną nic. Osoby pracujące na umowach zlecenie również nie mają prawa do odprawy.
Spółka zaproponowała pracownikom możliwość dalszej pracy na połączeniach obsługiwanych w Czechach, Słowacji i Austrii, a część z nich miała otrzymać dodatkowe miesięczne wynagrodzenie ponad świadczenia wynikające z przepisów. Dla zdecydowanej większości polskich kolejarzy to jednak propozycja niemożliwa do przyjęcia w praktyce.
„Na około 70 stewardów zainteresowanych tą możliwością znalazły się może trzy osoby" — mówi Paweł. — „Jeśli ktoś mieszka w Krakowie czy Warszawie, to nie będzie cały dzień dojeżdżał do Czech, by potem jeden dzień tam pracować i trzeciego dopiero wracać. Praktycznie nikomu się to nie opłaca".
Premia na papierze. W kieszeni 20 tys. zamiast 100 tys.
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy maszynistów i kierowników pociągów. Obiecane premie były wypłacane w ratach — i po pierwszych transzach spółka wystawiła pracownikom wypowiedzenia. Z materiałów zebranych przez redakcję Onetu w wewnętrznej grupie byłych pracowników RegioJet wynika, że maszyniści otrzymali dotychczas nie więcej niż 20 tys. zł z obiecanych 100 tys. zł.
„Ktoś to zaraz przeczyta i sobie pomyśli: ale szczęściarze, dostali za kilka miesięcy 100 tys. zł" — ironizuje Zygmunt, jeden z maszynistów. — „Problem w tym, że te premie mieliśmy dostawać w ratach. Pierwsze trafiły na nasze konta, ale kolejne już nie. Firma wystawiła nam wypowiedzenia i nikt z nas nie wie, czy reszta premii nadal nam się należy. Być może dostaniemy te pieniądze po wieloletnich procesach, być może nigdy. W tym kontekście przenosiny do RegioJet okazały się największym błędem w moim życiu".
Dawni pracodawcy nie chcą ich z powrotem
Maszyniści i kierownicy pociągów po odejściu z RegioJet stanęli przed podwójnym problemem: brakiem pracy i odmową powrotu do poprzednich firm. Powodów jest kilka.
Pierwszy to emocjonalny — pracodawcy, których pracownicy opuścili na jesieni 2025 r., traktują to jako zdradę i kategorycznie odmawiają ponownego zatrudnienia. Drugi jest bardziej systemowy. Spółki, z których odeszli maszyniści, w ciągu ośmiu miesięcy zdążyły zainwestować w szkolenia następców. Kursy maszynistów są drogie i wielomiesięczne — raz opłacone, bronią się przed ponownym przyjęciem tych, którzy odeszli.
Karol Adamaszek, rzecznik SKM Warszawa, poinformował, że każdy przypadek chęci powrotu byłego pracownika będzie rozpatrywany indywidualnie, a wszystkie podania traktowane równo, niezależnie od historii zatrudnienia w spółce. To ostrożniejsza formuła niż kategoryczna odmowa — ale też nie obietnica przyjęcia, przekazał Portal Kolejowy.
Kierownicy pociągów w jeszcze trudniejszej sytuacji
Maszyniści mają przynajmniej argument rynkowy po swojej stronie: ich liczba w Polsce jest ograniczona, co roku wielu odchodzi na emeryturę, a podaż nowych uprawnień nie nadąża za popytem. Zygmunt ocenia, że maszyniści najdalej za kilka miesięcy znów znajdą pracę, choć część z nich będzie musiała dojeżdżać do innego województwa.
Gorzej wygląda sytuacja kierowników pociągów. Szkolenie do uzyskania tych uprawnień trwa około trzech miesięcy i jest wielokrotnie tańsze niż w przypadku maszynistów. Spółki, z których w zeszłym roku kierownicy odeszli do RegioJet, zdążyły więc wyszkolić i uprawnić ich następców. Miejsca na starych etatach są obsadzone — i to przez osoby, w których kształcenie dopiero co zainwestowano. Dla byłych kierowników pociągów z RegioJet znalezienie nowego pracodawcy może potrwać znacznie dłużej niż w przypadku maszynistów.
Źródła: Onet, money.pl, kolejowyportal.pl, TVN24, nakolei.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu